>> wybierz styl >> es :: ns :: bs

Weblog Tomasza Przechlewskiego [Zdjęcie T. Przechlewskiego] [[Ikona]]


scrum
random image [Photo gallery]
Zestawienie tagów
1-wire | 18b20 | 1wire | 2140 | 3rz | alsamixer | amazon | anniversary | antypis | apache | api | arm | astronomy | asus | atom.xml | awk | aws | balcerowicz | balta | bash | berlin | bibtex | bieszczady | biznes | blogger | blogging | blosxom | borne-sulinowo | breugel | bt747 | canon | cedewu | chello | chown | chujowetaśmy | cmentarz | contour | cron | css | csv | curl | d54250wykh | debian | dejavu | dhcp | dht22 | dia | docbook | dom | ds18b20 | dyndns | dynia | ebay | economy | ekonomia | elka | elm | emacs | emacs23 | english | ess | eu | excel | exif | exiftool | f11 | fc | fc11 | fc15 | fc5 | fc8 | fedora | fedora21 | fenix | ffmpeg | finepix | firefox | flickr | fontforge | fontspec | fonty | fop | foto | france | francja | fripp | fuczki | fuji | fuse | gammu | garmin | gawk | gazwyb | gdańsk | gdynia | geo | georgia | gft | git | github | gmail | gnokii | gnus | google | googlecl | googleearth | googlemaps | gphoto | gphoto2 | gps | gpsbabel | gpsphoto | gpx | gpx-viewer | greasemonkey | gruzja | grzyby | haldaemon | handbrake | historia | history | hitler | holocaust | holokaust | hpmini | humour | iblue747 | ical | iiyama | ikea | imap | inkscape | inne | internet | j10i2 | javascript | jhead | k800i | kajak | kamera | kleinertest | kml | kmobiletools | knuth | kod | kolibki | komorowski | konwersja | krutynia | kuchnia | kurski | latex | latex2rtf | latex3 | lcd | legend | lenny | lesund | lewactwo | liberation | linux | lisp | lisrel | litwa | logika | ltr | lwp | m2wś | mapsource | marvell | math | mathjax | mazury | mbank | mediolan | mencoder | mh17 | michalak | microsoft | monitor | mp4box | mplayer | ms | msc | msw | mtkbabel | museum | muzyka | mymaps | mysql | nanopi | natbib | navin | neo | neopi | netbook | niemcy | niemieckie zbrodnie | nikon | nowazelandia | nuc | nxml | oauth | oauth2 | obituary | okular | olympus | ooffice | ooxml | opera | otf | otftotfm | other | overclocking | panoramio | pdf | pdfpages | pdftex | pdftk | perl | photo | photography | picasa | picasaweb | pim | pine | pit | plotly | pls | plugin | po | politics | polityka | polsat | postęp | powerpoint | prelink | problem | propaganda | pstoedit | putin | python | r | radio | random | raspberry pi | refugees | relaxng | ridley | router | rower | rowery | rpi | rsync | rtf | ruby | rugby | russia | rwc | rwc2007 | rwc2011 | rzym | samba | sem | sheevaplug | sienkiewicz | signature | sks | skype | skytraq | smoleńsk | sqlite | srtm | ssl | statistics | stats | statystyka | stix | suwałki | svg | svn | swornegacie | szwajcaria | terrorism | tex | texgyre | texlive | thunderbird | tomato | tourism | tramp | trang | truetype | ttf | turystyka | tusk | tv | tv5monde | twitter | typetools | ubuntu | uchodźcy | udev | umap | unix | upc | updmap | ups | utf8 | varia | video | vienna | virb edit | vostro | wammu | wdc | wdfs | webcam | webdav | wh2080 | wiedeń | wikicommons | wilno | windows | windows8 | wine | wioślarstwo | word | wordpress | wrt54gl | ws1080 | wtyczka | ww2 | www | wybory | wybory2015 | włochy | xemex | xetex | xft | xhtml | xine | xml | xmllint | xsd | xslt | xvidtune | youtube | yum | zakopane | zakupy | zdf | łeba | świdnica
Pobrania via google: [[Ikona]]
Archiwum
Inne blogi
N. Walsh | Morten H. Frederiksen | B. Clementson | prawo.vagla.pl | F. Hecker | M. Olson | J. Tennison | J. Clark | M. Nottingham | M. Shuttleworth | T. Isakowicz-Zalewski | J. Anglim | José A. Ortega Ruiz Modern Perl
Inne tematyczne
Ashwin Amanna | wiesia.nets.pl | Wojt | rwm.org.pl | DataBlog | Revolutions | Learning R | A. Gelman | C. Nel | J. Vogelgesang | ubl.xml.org/ | J.D. Long |
O stronie
wykorzystywany jest blosxom plus następujące wtyczki: tagging, flatarchives, rss10, lastbuilddatexhtmlmime. Niektóre musiałem dopasować nieco do swoich potrzeb. Więcej o blosxom jest tutaj
Subskrypcja
RSS 1.0
Wycieczka do Suwałk 2017

Byliśmy od czwartku 3.08 do poniedziałku 7.08. Niezwykle udany wyjazd: pogoda super, dwa spływy (24km po Czarnej Hańczy oraz 14km po Rospudzie), i zwiedzanie okolicy. Ja do tego jeździłem codziennie na rowerze zaliczając następujące trasy: Elbląg--Górowo Iławieckie (przez Pasłęk/Pieniężno), Suwałki--Sejny, Suwałki--Buda Ruska, Suwałki--Hańcza (wokół jeziora Hańcza), Suwałki--Buda Ruska raz jeszcze. Razem rowerowania wyszło około 95 + 50 + 50 + 80 + 40 = 320 km czyli Not bad. Do tego spotkanie z przyjaciółmi jeszcze ze studiów, u których się zatrzymaliśmy zresztą. Teraz mam trochę zdjęć i filmów, które wymagają obróbki. Zdjęcia były robione albo smarfonem z włączonym trybem lokalizacji (czyli w trybie dopisywania współrzędnych geograficznych) albo aparatem bez GPSa. W tym drugim przypadku współrzędne dodaję w ,,standardowy'' sposób: synchronizuję ze śladem GPX (z Garmina Legenda, który robił za loggera na wycieczkach.)

Oczywiście nie ma tak, że wszystko poszło od pierwszego strzału. W szczególności smartfon to jeszcze nie opanowana do końca technologia:-) (Mam go od jesieni ub.r.)

Problem #1: jak skopiować zdjęcia na PC?

Kopiowanie zdjęć na kartę. Smartfon Redmi Note3.

W Fedorze21/Xfce (w Gnome działa) nie działa łącze Android-PC (simple-mtpfs). Należy:

vi /etc/udev/rules.d/10-phone.rules
# wpisać:
SUBSYSTEM=="usb", ATTR{idVendor}=="2717", ATTR{idProduct}=="ff40",\
SYMLINK="redminote"

# Make sure to replace the ATTR{idVendor} and ATTR{idProduct} values
# with the one you got from the dmesg | tail command, and the SYMLINK
# value with whatever you want - it will be the name of the symbolic
# link udev will create in your /dev folder, pointing to your device.
# http://nknu.net/mount-nexus5-on-fedora23-using-simple-mtpfs/

# reload udev rules (as root):
udevadm control --reload-rules

mkdir /tmp/redminote
simple-mtpfs /dev/redminote /tmp/redminote
# odmontowanie BTW:
# fusermount -u /tmp/redminote

Kopiowanie plików ze zdjęciami na kartę mikro SDHC w RedmiNote nie jest oczywiste. Znalazłem taki oto sposób: Explorer→Obrazy (albo Gallery), przesuwam do ostatniego obrazu. (Jeżeli wybiorę wcześniejsze zdjęcie, to nie ma gwarancji, że skopiuje się wszystko--opcja `zaznacz wszystko' jakoś tak kulawo działa.) Naciskam i przytrzymuję (w ten sposób zaznaczam). Po zaznaczeniu pojawia się `zaznacz wszystko', które wybieram. Na dole pojawia się wtedy menu, z którego wybieram pozycję `Więcej', a następnie `Kopiuj'.

Po skopiowaniu na kartę usunąłem zdjęcia z pamięci aparatu: Gallery→Delete (po zaznaczeniu zdjęć do usunięcia lub wybraniu `zaznacz wszystko')

Problem #2: dokładność współrzędnych w zdjęciach ze smatfona.

Dokładność pomiaru GPSa

Zauważyłem przypadkowo, że czasami dokładność wstawianych współrzędnych jest kiepska, ale nie wiem co jest tego przyczyną. Przypuszczam jedynie, że jeżeli urządzenie nie potrafi ustalić pozycji za pomocą odbiornika GPS, to używa jakiś grubych przybliżeń. Ciekawe zatem jakie informacje oprócz długości/szerokości geograficznej są zapisywane w pliku JPG (może jest informacje na temat dokładności?):

## wszystkie tagi EXIF dotyczące GPSa (mogą być inne oprócz EXIF):
exiftool -gps:all IMG_20170803_120608.jpg

## albo
exiftool -All IMG_20170803_120608.jpg | grep -i GPS

Wypisuje różne rzeczy ale nic na temat dokładności.

Wynik jest zatem niekonkluzywny z punktu widzenia problemu.

BTW: Ustalanie współrzędnych GPS może być ustawione na trzy sposoby: wysoka dokładność (GPS + WiFi/sieci komórkowe), tylko GPS, tylko WiFi/sieci komórkowe. Ja mam ustawiony na wysoką dokładność. Być może ustawienie na `tylko GPS' da w rezultacie taki efekt, że albo zdjęcia będą tagowane w miarę dokładnie albo wcale? Jeszcze tego nie sprawdzałem.

Różne rzeczy

Przy okazji testowania potrzebowałem utworzyć plik GPX zawierający współrzędne punktów--zdjęć wykonanych w jednym miejscu. Taki plik łatwo utworzyć korzystając z exiftool-a:

## wypisanie współrzędnych w formacie decymalnym
exiftool -n -T -gpslatitude -gpslongitude  IMG_20170805_135232.jpg
54.0761200833333	23.0741937777778

## wypisanie współrzędnych dla wszystkich plików:
## opcja -T pomija nazwę pliku
exiftool -n -gpslatitude -gpslongitude  IMG_20170805_135232.jpg

## albo
for i in *.jpg ; do
echo $i `exiftool -n -T -gpslatitude -gpslongitude $i` ; done
## albo od razu minimalistyczny plik GPX:
echo '<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>' > PLIK.gpx
echo '<gpx version="1.0" xmlns="http://www.topografix.com/GPX/1/0">' >> PLIK.gpx

for i in *.jpg ; do
echo $i `exiftool -n -T -gpslatitude -gpslongitude $i`| \
awk '{print "<wpt lat=\"" $2 "\" lon=\"" $3 "\"><name>" \
$1 "</name></wpt>"  }' > PLIK.gpx; done

echo '</gpx>' >> PLIK.gpx

# Jeżeli nie zależy nam na formacie GPX
#http://u88.n24.queensu.ca/exiftool/forum/index.php?topic=3075.0
exiftool -n -filename -gpslatitude -gpslongitude -T DIR > out.txt

Tu jest na przykład plik z informacją o współrzędnych ze zdjęć wykonanych w restauracji ,,Gospoda pod Sieją'' w Starym Folwarku. Jedno ze zdjęć (pierwsze tam wykonane) ma beznadziejnie duży błąd lokalizacji. Podobnie na zdjęciach wykonanych na spływie Rospudą jest kilka ze znaczącym błędem.

url | Fri, 11/08/2017 18:17 | tagi: , ,
Wycieczka do Ostródy

Do Stębarka (niem. Tannenberg) czyli na pole bitwy pod Grunwaldem 1410. Od wielu lat odbywa się tam rekonstrukcja. Postanowiłem obejrzeć. Pojechałem z Jankiem.

Pierwsza trudność kwatera: rekonstrukcja bitwy to nadzwyczajne wydarzenie. Okolica jest nieprzystosowania do takiej liczby gości na raz. W rezultacie udało nam się zarezerwować kwaterę aż pod Ostródą (37 km od pola bitwy), co miało swoje plusy i minusy. Plusy: super-fajna, godna polecenia kwatera pn. Agroturystyka nad Szelągiem. BTW Szeląg Wlk. to jezioro. My byliśmy w Zwierzewie a po drugiej stronie jeziora są słynne Stare Jabłonki (Karol Okrasa, którego programy lubię) i słynny Hotel Anders. Minusy: daleko (w rezultacie Janek wymiękł w kluczowym momencie)

Plan był taki: czwartek -- dojazd; piątek -- oglądamy próbę bitwy; sobota -- oglądamy bitwę; niedziela -- wyjeżdżamy. Z realizacją było zaś tak, że Janek PKPem podjechał do Ostródy a ja rowerem z Sopotu przez Kieżmark, Malbork, Dzieżgoń, Małdyty. Zasiedziałem się w domu i wyjechałem w rezultacie 12:40. Trochę na styk, żeby przed nocą zdążyć, ale dało radę głównie dzięki silnemu wiatrowi w plecy. Za Małdytami wjechałem w dawną drogę Warszawa-Gdańsk. Teraz praktycznie nieużywana--luksusowa ścieżka rowerowa. W drodze powrotnej jechałem nią nawet dalej--do Pasłęka.

Dzień drugi: rano do Ostródy, krótkie zwiedzanie miasta (zamek); potem rozglądamy się za obiadem. Ja lubię chińskie jedzenie, więc idziemy do Chińczyka (Bistro pn GONG JI). Było dużo gości to fakt, ale były też wolne miejsca. Pytamy ile potrwa podanie: 40 minut. Nie ma czegoś na szybko, jakaś zupa? Nie ma. Wszystko za 40 minut. Dajemy sobie spokój--jemy zupę pomidorową + pstrąga z frytkami w restauracji La Luna. Aha u Chińczyka był pani Gessler -- której nie znoszę.

Jesteśmy około 15 na polu bitwy. Robimy trochę zdjęć. Sama próba IMO to pomyłka i szkoda czasu. Ma się tak do prawdziwej imprezy jak przysłowiowa pięść do nosa. Wracamy--Janek jest padnięty.

Sobota: Janek ma dość i nie jedzie. Ja jadę: impreza jest wystrzałowa. Oczywiście inscenizacja bitwy to (sienkiewiczowska) lipa, do tego z konieczności odtworzona w wersji spieszonej (koni tylko 30--40, no bo to kosztuje) ale fajnie popatrzeć na ten wielotysięczny tłum. Dałem dupy oczywiście. Nie wziąłem statywu, kręciłem film i robiłem zdjęcia jednocześnie. Warto mieć statyw i kija do selfie (do zdjęć/filmów znad głowy), bo ludzi multum i zasłaniają.

Niedziela powrót. Teraz z kolei ja jest lekko padnięty: w nogach 180 plus 190 km = 370 w trzy dni. No ale jadę, do tego uparłem się że przez Frombork (planowane jest 215km). Niestety to nie był mój dzień--dojechałem tylko za Elbląg, do Starego Pola. Tam wsiadłem do pociągu relacji Elbląg--Gdynia.

Zdjęcia z wycieczki są tutaj. Ślady zaś tutaj: #dzień1, #dzień2, #dzień3, #dzień4. Zrobiłem też parę filmików--do odszukania na moim kanale na YT.

url | Wed, 26/07/2017 02:10 | tagi: ,
Kajakiem po Gdańsku

Płynęliśmy w niedzielę 23 lipca 2017. Fajna imprezka -- dwie godziny pływania wokół wysp: Spichrzów i Ołowianki, w okazyjnej cenie 35 PLN/osoba. Ślad naszej wycieczki jest tutaj albo na Endomondo.

No więc Gdańsk także od strony wody wygląda impressive. A mam porównanie bo kiedyś trenowałem wiosła i pływałem po okolicy. Nic wtedy nie było, a teraz wybrzeża zagospodarowane, moc turystów + usług dla nich (kajaki, łodzie, motorówki, stateczki, statki, jachty duże i małe w Marinie). Kładka -- na którą niektórzy psy wieszają -- też fajnie wygląda (widziałem pierwszy raz)... Pogodę mieliśmy optymalną. Wybieramy się raz jeszcze: bez przewodnika po Opływie Motławy (wzdłuż umocnień od strony Żuław)

Tak przy okazji są to takie niekoniecznie popularne atrakcje Gdańska/Trójmiasta (okolic trójmiasta +/- 100km), które okazują się ciekawsze niż te słynne i znane. Moja lista zawiera (porządek dowolny):

Dolina Radości (skocznia narciarska, bar rybny Rybakówka); jeżeli rowerem (pożyczonym), to można się przejechać do sankturaium w Matemblewie a nawet jeszcz kawałek dalej (staw Wróbla) z grilem i tam się rozbić na popas.

Kajakiem (no to wiadomo, bo tego dotyczy ten wpis) po Motławie.

Muzeum wsi pomorskiej (przy okazji zwiedzania katedry w Gdańsku-Oliwie) w spichrzu Opackim (wystawa stała, por. oddział etnografii).

W Sopocie nic nie ma:-)

W Gdyni muzeum Marynarki Wojennej (jeżeli kogoś interesują militaria) dużo ciekawsze niż to dziadostwo za 500 mln w Gdańsku oraz Muzeum Emigracji.

Zamiast jechać oglądać wydmy w Łebie pojechać ciut dalej do Smołdzina/Kluk(ów). Tam też są wydmy, a oprócz tego skansen we wsi Kluki -- pozostałość po unikatowej nieistniejącej już społeczności, która utrzymywała się z łapania ryb na jeziorach Łebsko/Gardno, tworząc tutaj unikatowy mikrokosmos (z uwagi na otaczające ją wody i bagna wieś była mocno izolowana).

Kwidzyn gdzie należy obejrzeć katedrę, muzeum Powiśla oraz kryptę Wielkich Mistrzów. Malbork to wielka kupa cegieł i tyle, w środku tej kupy nic prawie nie ma. Kwidzyn to dużo mniejsza kupa cegieł, ale za to multum ciekawych eksponatów w katedrze i muzeum... Jadąc do Kwidzyna (nie Kwidzynia) można oglądać pozostałości po Olendrach--mniejszości holenderskich mennonitów (konstrukcje hydrotechniczne w Piekle/Białej Górze, cmentarze z oryginalnymi nagrobkami https://pl.wikipedia.org/wiki/Ol%C4%99drzy).

No i tyle na razie.

url | Wed, 26/07/2017 01:22 | tagi: , , ,
Wycieczka do Rzymu

Pokaż na większej mapie

Właśnie sobie uświadomiłem, że nie ma na blogu informacji o naszej wycieczce w zeszłym roku do Mediolanu, więc może kilka słów na początek o niej.

Wycieczka do Mediolanu o tyle jest bezproblemowa dla mieszkańców 3Miasta, że są tanie loty Wizzairem z Gdańska do/z Bergamo. Dalej się jedzie autobusem za kilka EUR. Kwaterę wynajeliśmy przez AirBNB, u francuskich studentek studiujących ekonomię na prestiżowym Luigi Bocconi. Panie dobrze się zapowiadają łącząc umiejętnie teorię z praktyką: wyglądało na to, że rodzice zafundowali im stancję a one cichcem dorabiały wynajmując jeden z dwóch pokoi przez AirBNB. Jak się trafił chętny -- tacy jak my -- to się przenosiła jedna do pokoju drugiej. Pomysłowe!

Co warto obejrzeć w Mediolanie? Zdecydowanie Muzeum Techniki jest obowiązkowe oraz Katedra (Duomo). Pałac Sforców już niekoniecznie. Ostatnia wieczerza DaVinci nie zrobiła na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia--bilety trzeba na nią kupować przez Internet.

Przedostatniego dnia pojechaliśmy rano do Bergamo. Tam cały dzień zwiedzaliśmy stare miasto (warto, ciekawe), potem nocleg także w kwaterze zarezerwowanej przez AirBNB. Następnego dnia na lotnisko i do domu. Udana wycieczka.


Pokaż na większej mapie

Zachęceni sukcesem z poprzedniego roku pojechaliśmy na wycieczkę do Rzymu na 5 dni. Konkretnie od 8 lutego do 12 lutego, tyle, że dwa dni były tym razem dojazdowe--w całości zajęte dotarciem na miejce/powrotem do domu. Długa podróż była spowodowana m.in tym, że akurat do Rzymu z Gdańska nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych i trzeba lecieć z innego lotniska, np. z Warszawy. No więc najpierw Pendolino (50PLN/osoby) do Warszawy, potem samolotem do Fiumicino, potem autobusem do Rzymu w końcu metrem na miejsce zakwaterowania. Zaczeliśmy przed 6 rano, a na miejscu byliśmy o 19.00. Powrót w podobnym stylu i czasie. Kwatera też przez AirBNB i też fajna, a nawet najlepsza z trzech w jakich do tej pory byłem (osobna łazienka, czysto/schludnie, dobre wyposażenie kuchni, gospodarz mieszka osobno itp...)

Dzień pierwszy (czyli 9 lutego): całodzienne zwiedzanie muzeum Watyńskiego, rozpoczęte 1,5 godzinnym staniem po bilet. Bilet można kupić przez Internet ale potrzebna jest (podobno) karta kredytowa. My poszliśmy rano, ale i tak był kolejka, wokół której krążą ludzie (o śniadej/ciemnej karnacji zwykle) oferujący wejście bez kolejki za podwójną cenę. Chętnych nie ma zbyt wielu. W pakiecie z muzeum jest też zwiedzanie kaplicy Sykstyńskiej i bazyliki św. Piotra. Muzeum oczywiście należy bezwzględnie odwiedzić.

Dzień drugi: Rzym Antyczny też całodobowo. Bilet kupiony w kasie pod Koloseum. Też poszliśmy rano i tym razem nie było kolejki, ale jak wychodziliśmy z Koloseum kierując się na Palatyn/Forum Romanum (wspólny bilet), to już kolejka była, a wokół niej ludzie oferujący bilety (za większą cenę oczywiście). Tego dnia daliśmy ognia: 20 km per pedes...

Dzień trzeci: Do południa zwiedzanie tego co zostało do obejrzenia (główny punkt Termy Karakalli -- zdecydowanie warto) a potem obiad i jazda na stadion Olimpijski, na mecz rugby Włochy-Irlandia. Mecz zaczynał się o 15:30 ale woleliśmy pojechać z wyprzedzeniem żeby się nie spóźnić, jak coś pójdzie nie tak. Poza tym chcieliśmy poczuć atmosferę przed meczem/obejrzeć kibiców gromadzących się przed stadionem. Mecz super: 50 tysięcy widzówm, w tym tysiące Irlandczyków. Wynik 63:10 dla Irlandii BTW.

Dla tych co nie wiedzą: kibice Rugby się nie biją, a wręcz przeciwnie--się lubią. Agresywny kibic Rugby jest uważany przez innych za osobnika nienormalnego (jak chcesz się bić, to zapisz się do amatorskiej drużyny rugby i bij się wtedy (tj. na boisku) ile chcesz, po co na ulicach/trybunach?) Tym m.in. Rugby różni się zdecydowanie od patologicznej części kibiców piłki kopanej.

Dzień czwarty: powrót z Rzymu. Samolot był o 15:30 więc kilka godzin jeszcze połaziliśmy, zwiedzając głównie kościoły. W domu byliśmy już 13.02, bo TLK się spóźnił 30min (miał być planowo 23:36 a był kilka minut po północy).

W Rzymie (podobnie jak w Mediolanie) przed ważniejszymi obiektami stoją patrole wojska z długą bronią. Wejście do wybranych obiektów (np. Muzeum Watykańskie, Koloseum, kościół św. Jana na Lateranie) jest dodatkowo zabezpieczone bramkami bezpieczeństwa (tak jak na lotnisku). Te bramki są uciążliwe, zwłaszcza jak się ma na sobie dużo elektroniki.

Jakby ktoś chciał mieszkać tam gdzie my (szczerze mogę polecić), to kwatera jest pod adresem Via Britannia 31. .

url | Thu, 16/02/2017 09:36 | tagi: , , , ,
Montaż błotników SKS Bluemels


Ponieważ zamierzam ostro jeździć w zimie (bo zimy ostatnio się zrobiły dość łagodne) zmodyfikowałem swój rower MTB (koła 26 cali) pod kątem zabezpieczenia przed wodą. Do tej pory używałem błotników szybko montowanych: tylny -- SKS X-Tra Dry zakładany na sztycę plus jakiś tam tani przedni nasadzany na szynę przymocowaną do plastikowego korka wbitego w dziurę w rurze widelca. Patent na przedni widelec jest fajny, ale błotniki -- ponieważ jednak znajdują się w znacznej odległości od opony -- nie zabezpieczają przed wodą jak błotniki zamontowane porządnie.

Zdecydowałem się zatem na takie porządne i wybrałem SKS Bluemels. Do nabycia w CentrumRowerowym.pl za circa 95 PLN (z dostawą). Przed zakupem w CR sprawdziłem czy aby ktoś nie sprzedaje takowych na OLX. I faktycznie sprzedawał, praktycznie nowe, za 70 PLN (z dostawą). Bonusem zakupu na OLX było też to, że pierwszy właściciel poprzykręcał te wszystkie druty, nakładki i śrubki, oszczędzając mi pewnie ze dwie godziny albo i więcej.

Montaż tylnego nie stanowił problemu: mój zmodyfikowany Author Traction ma dziury na błotniki w tylnym widelcu. Z przednim było gorzej -- widelec nie ma dziur montażowych. Kupiłem zatem na Allegro, w sklepie z częściami samochodowymi, cztery aluminiowe opaski/obejmy w osłonie gumowej-- z tego co mi się wydaje te obejmy normalnie używane są do tuningu motocykli czy coś w tym stylu. Z dostawą za obejmy zapłaciłem 40 PLN, czyli więcej niż 50% tego co za błotniki. Trochę dużo ale niech tam, bez dziadowania ma być...

Plan był taki, że dwie obejmy przykręcone na dole goleni widelca posłużą do przymocowania drutów, a do dwóch przymocowanych na górze dokręcę poprzeczną blaszkę, do której z kolei przyśrubuję błotnik (za uchwyt z dziurą, który normalnie pasuje do dziury w widelcu). Na razie szukam estetycznej blaszki i prowizorycznie unieruchomiłem błotnik opaskami zaciskowymi, ale już wiem że plan był dobry i błotnik dało się elegancko wpasować tak że nie lata, nie hałasuje i da się dość szybko zdemontować/zamontować z powrotem (trzeba było w tym celu trochę skrócić druty). No dałem radę tym razem...

url | Wed, 21/12/2016 05:55 | tagi: , , ,
Wycieczka w Bieszczady

Wycieczka w Bieszczady 2016

No więc byliśmy z Elką i Jankiem oraz rodziną kolegi ZK (razem 7 osób) w Bieszczadach (10--17 sierpnia 2016). Trzy razy chodziliśmy po górach: Szeroki Wierch--Tarnica, Połonina Caryńska--Przełęcz Wetlińska, Mała/Wielka Rafka (odpowiednio 22km, i 2x po 16km). Byliśmy też w Sanoku (kolega ZK w Przemyślu) oraz na festynie w Lutowiskach. Z różnym skutkiem próbowaliśmy potraw regionalnych--fuczki/kwaśnica są OK, ale np. Klepak Młynarzowej w karczmie Młyn w Ustrzykach takie sobie...

Szczerze możemy polecić kwaterę pn. Santama, prowadzoną przez sympatycznych i gościnnych gospodarzy (tutaj jest link).

Załączona mapka przedstawia nasze wyczyny.

url | Wed, 17/08/2016 14:50 | tagi: , , ,
Spływ Krutynią

W zeszłą niedzielę przepłynąłem z Elką fragment Krutyni, konkretnie od rezerwatu koło wsi Krutyń do mostu we wsi Ukta (circa 15 km w czasie 3 godzin bez minuty). Opis trasy można znaleźć m.in. na stronach firmy Turystyka Aktywna Wodniak z której usług korzystaliśmy i możemy ją polecić jako solidną. Wypożyczenie kajaka kosztowało 55 PLN czyli tanio.

Miejscem startu było w naszym wypadku Jezioro Krutyńskie (rezerwat Krutynia), do którego zawiózł nas mikrobus Wodniaka. Bus nie może podjechać do samej wody (rezerwat!) więc kajak trzeba 50 m donieść samemu (albo dać zarobić 2 PLN miejscowym chłopakom, którzy przewiozą go wózkiem). Na trasie spływu jest jedna przenioska przy młynie wodnym w miejscowości Zielony Lasek, ale tam też są chłopcy z wózkami (koszt usługi tym razem 5 PLN).

Ślad całej wycieczki (ze zdjęciami) jest też tutaj.

url | Tue, 28/07/2015 21:15 | tagi: , , ,
New Year in Vienna

With ZK and his family we have spent 3 days in Vienna. If you are interested click the map below to see journey GPX track and photos.

We visited Schönbrunn Palace (a former imperial summer residence), Stephansdom, and Kunsthistorisches museum (where one can see Pieter Bruegel's famous paintings including: The Tower of Babel, The Fight Between Carnival and Lent, and The Hunters in the Snow).

We also visited Flak Towers which are enormous concrete bunkers constructed during 2nd world war. FLAK stands for Flug Abwehr Kanone (or Flugzeugabwehrkanone) and Flak Towers were a part (not particularly effective--mobile system is always better for obvious reason) of German air defence system intended to protect cities and residential areas from Allied air raids. Their construction was planned in September 1942 and Vienna was the third city after Berlin and Hamburg that got them.

The Flak Towers fulfilled two purposes (cf. Flak-Türme Towers, Vienna: Nazi concrete heritage at Vienna's heart): They held cannons and spotlights that should fight airplanes from the ground; and they were important bunkers with an autonomous electricity, air and water supply system. They were built in pairs, comprising of larger Gefechtsturm (Combat Tower) and a smaller Leitturm (Fire-control tower). The three pairs of Vienna can be found in the Augarten in the second district, the Arenberg Park in the third district and one each in the Esterhazypark in the sixth and the Stiftskaserne in the seventh.

We visited Augarten and Arenberg towers.

url | Tue, 06/01/2015 11:49 | tagi: , , , , , ,
Trip to Georgia

I have just returned from a week-long trip to Georgia. We have visited Borjomi, Tbilisi, Kazbegi (Stepancminda) and Kutaisi (click the map to see journey track and photos).

On arriving to Kutaisi airport we went straight to the famous Borjomi resort where Russian Emperors once rested. We walked in the park tasting Borjomi mineral spring water, and swimming in hot water pool. From Borjomi we visited cave-city and monastery ensemble Vardzia where there was other hot water pool (with even hotter water). After 2 days in Borjomi we went to Tbilisi where we stayed 1 day (walking in old town). Next morning we drove to Caucasus mountains along Georgian military road via ancient Capital of Georgia -- Mtskheta (unfortunately we did not stop there). We stayed 2 days in Kazbegi where we hiked to Gergeti Trinity Church at 2170m and attended rugby union game Kazbegi vs Tbilisi Crusaiders (among other things:-). Finally we returned to Kutaisi where we visited Gelati and Motsameta Monastyrs as well as Sataplia caves...

We stayed in Leo's Homestay/Guesthouse in Borjomi, Why Not? Legend Hostel in Tbilisi and Hostel Kutaisi by Kote in Kutaisi. We recommend all of them.

The guesthouse we stayed in Kazbegi is not recommended so we do not mention it:-(

More details later...

url | Fri, 05/09/2014 13:13 | tagi: , , , , ,
Wycieczka do Swornychgaci

We piątek (18.07.2014) przepłynęliśmy z rodziną kolegi ZK rzeką Chociną, konkretnie od Chocińskiego Młyna do jeziora Karsińskiego (ca 12 km na GPSie). Spływ zaczęliśmy w Chocińskim Młynie około 14:30 a do Swornychgaci dotarliśmy po 18:00.

Rzeczka jest płytka i wąska, ale nie ma w niej żadnych przeszkód. Spływ odbył się zatem bezproblemowo. Chcieliśmy także popłynąć kajakami w niedzielę, niestety, wszystkie okoliczne wypożyczalnie kajaków miały cały swój tabor zarezerwowany.

Miłym rozczarowaniem jest sieć pierwszorzędnych dróg rowerowych w okolicy Chojnic, o istnieniu których nie miałem świadomości. Drogi rowerowe są wytyczone obok drogi dla samochodów, wydają się dobrze oznakowane i mają utwardzoną nawierzchnię (niekoniecznie asfalt czy płytki/kostki). Do roweru szosowego nie nadają się na 100%, ale każdy inny będzie OK, a i na szosowym da się jechać. Na szybko jakieś informacje na temat tych dróg znalazłem tutaj (niekoniecznie musi to być najlepsze źródło).

Wracając wpadliśmy obejrzeć akwedukt w Fojutowie. Rozczarowująca atrakcja. Do tego tłum ludzi--nie wiem czemu akurat to miejsce jest aż tak popularne...

Ślad całej wycieczki (ze zdjęciami) jest też tutaj.

url | Tue, 22/07/2014 18:03 | tagi: , ,
Wycieczka do Bornego Sulinowa

We wtorek pojechaliśmy do Nadarzyc koło Bornego Sulinowa (Gross Born). Głównym punktem wycieczki był spływ rzeką Piławą. Byliśmy na miejscu (agroturystyka U Stasia w Nadarzycach nad brzegiem Piławy) tuż po 11:00. Dalej standard: pojechaliśmy samochodem właściciela i jego kajakami do mostu nad Piławą we wsi Liszkowo. Około 12:00 z tego miejsca zaczęliśmy spływ, który skończyliśmy U Stasia tuż przed 18:00.

Miejscami jest bardzo szeroko, miejscami rzeczka jest płytka i wąska. Jest odcinek z przeszkodami (zwalone drzewa), ale da się płynąć. Dwa razy trzeba przenieść kajak.

Drugi raz w życiu widziałem zimorodka!

Rzeczka jest malownicza a miejsce wydaje się odludne (byliśmy wszakże ,,po sezonie''). Płynąc Piławą warto zapoznać się z trasą, mieć GPSa albo mapę bo na jeziorach są czasami wątpliwości ,,którędy dalej...''

Następnego dnia poszwendaliśmy się po Bornym Sulinowie oraz zwiedziliśmy kirkut w Jastrowiu.

Ślad całej wycieczki (ze zdjęciami) jest tutaj.

url | Sat, 31/08/2013 16:28 | tagi: , ,
Wycieczka do Łeby

Wczoraj pojechaliśmy oglądać ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym. Wydmy są ruchome, bo przesuwają się na zachód czyli w stronę Łeby z prędkością kilku metrów na rok.

W celu obejrzenia wydm należy pojechać do Rąbki k. Łeby. Z Rąbki jeżdżą melexy albo można jechać rowerem lub iść pieszo. Trasa z Rąbki (około 6km) biegnie lasem przez teren Słowińskiego Parku Narodowego więc trzeba kupić bilet wstępu. Można też iść na wydmy brzegiem morza za darmo (uwaga na wiatr, bo często mocno wieje -- pod wiatr może być mało przyjemnie).

Na wydmy poszliśmy lasem a wróciliśmy Melexem (15 PLN od osoby).

Mniej więcej w połowie drogi między Rąbką a wydmami jest jeszcze wyrzutnia rakiet. Ekstra płatne miejsce -- pozostałość po niemieckim poligonie rakietowym. Nie wchodziliśmy, bo drogo, a atrakcja wydaje się wątpliwa.

Ślad z wycieczki (ze zdjęciami) jest tutaj.

url | Wed, 31/07/2013 09:33 | tagi: , ,
Wycieczka do Locarno

Pod koniec lipca pojechaliśmy na 5 dni w okolice Locarno (Szwajcaria). Tu są ślady wycieczek rowerowych: 23, 24, 25, 2627. Jak widać nie był to super wyczyn. No ale dzięki temu można było podziwiać piękne widoki w tym a zwłaszcza śliczne miasteczka z oryginalną zabudową.

Po drodze, z soboty na niedzielę, zatrzymaliśmy się w Norymberdze. W sobotę po południu zwiedzaliśmy piękną starówkę. Niedzielę rozpoczęliśmy od Germanische Nationalmuseum (wystawa poświęcona Durerowi + zbiór instrumentów muzycznych). Potem obejrzeliśmy Justizpalast. Wstęp jest płatny, w naszym przypadku było to 10,50 EUR za bilet rodzinny. Jak ktoś wie, co to były procesy norymberskie, to zwiedzanie tego miejsca można sobie darować. Nie jest to muzeum, ale coś w rodzaju izby pamięci -- eksponatów żadnych tam nie ma (co zrozumiałe). Są mniej lub bardziej znane zdjęcia. Obszerny audio przewodnik (w cenie biletu i dostępny także w języku polskim) szczegółowo opisuje przebieg wydarzeń. Słynna sala 600--miejsce procesu jest udostępniana w święta (w pozostałe dni odbywają się tam rozprawy). Ogłupione lewacką propagandą półgłówki (Głos Cadyka itp...) mogą przeżyć dysonans poznawczy widząc w tzw. środku Europy ogromnych rozmiarów krzyż wiszący nad stołem sędziowskim (mam na myśli, ich zitiere, tzw. zawłaszczenie przestrzeni publicznej przez Kościół).

Na koniec obejrzeliśmy pozostałości po tzw. 1000 letniej Rzeszy w postaci niedokończonej Kongresshalle oraz Reichsparteitagsgelände na ZeppelinFeld.

Wracając z Locarno zwiedziliśmy Pragę--pięknie miasto

Wszystkie zdjęcia z wycieczki są tutaj

url | Fri, 10/08/2012 21:52 | tagi: , ,
Wycieczka do Berlina

Wyjechaliśmy 1. maja a wróciliśmy 5. maja. Czerwoną kreską zaznaczona (była) granica między Berlinem Wschodnim a zachodnim. Jak widać zwiedzaliśmy głównie dawne DDR:


Pokaż Berlin2012 na większej mapie

Ślad w Berlinie jest poprzerywany bo korzystaliśmy często z S-bahna/U-bahna albo wchodziliśmy do budynków z naprawdę solidnym dachem (muzea, Deutscher Dom, itp.).

(Nb. Całodzienny grupowy bilet umożliwiający korzystanie z komunikacji publicznej w Berlinie to 15 EUR dla bodajże maksimum 5 osób.)

url | Thu, 24/05/2012 11:28 | tagi: , ,
Kamień graniczny WMG w Matarni

#1: Selfportrait

#2: Janek H.

Za Wikipedią: Parafia św. Walentego w Gdańsku powstała na przełomie XIII/XIV wieku w kościele zbudowanym przez cystersów, do których należała aż do powstania listopadowego w 1830, po którym przeszła pod jurysdykcję diecezji chełmińskiej, a w 1993 po zmianach terytorialnych została włączona do diecezji gdańskiej. Obecny barokowo-rokokowy wystrój kościoła pochodzi z okresu po potopie szwedzkim w 1655, podczas którego kościół uległ znacznemu zniszczeniu.

Kościół jest mały i słabo widoczny od strony ulic Słowackiego/Budowlanych. Znajduje się obok niewielkiego cmentarza. Przy kościele jest kilka starych grobów. Na cmentarzu nie byłem...

Ciekawostką jest bocianie gniazdo znajdujące się na dachu kościoła.

Koło plebanii parafii św. Walentego jest wkopany słup graniczny Wolnego Miasta Gdańska. Dzisiaj tam byłem z kolegą Jankiem H. Kolega H. się wstydzi więc na zdjęciu #2 jest tylko jego ręka.

Po obejrzeniu słupa (długo nam to nie zajęło) wróciliśmy do Sopotu przez Dolinę Radości, po drodze oglądając jeszcze owocnik soplówki jeżowatej (Hericium erinaceus).

Nota bene trasa do Matarni doliną Radości jest do wykonania przez każdego, kto umie na rowerze jeździć. Można z Matarni wrócić tą samą drogą albo pojechać naokoło wzdłuż potoku Strzyży przez Matemblewo. Droga jest pokryta asfaltem za wyjątkiem fragmentu od kościoła św. Walentego do Matemblewa, przy czym w lesie wzdłuż Strzyży może być błoto i piach (ale to niewielki fragment). Poniżej plik GXP route z zaznaczonymi ciekawymi miejscami: pokaż.

url | Mon, 05/12/2011 18:54 | tagi: , ,
Wycieczka z Tczewa do Kwidzyna przez Gniew

Z Tczewa do Kwidzyna przez Walichnowy i Gniew. W Gniewie promem na drugi brzeg Wisły. Asfalt kiepski (ale nie bardzo kiepski), do tego kawałek drogi szutrowej ale takiej, że na upartego to nawet na oponach 23mm dałoby się jechać. Bardzo mały ruch samochodowy... Ogólnie mogę polecić. Zamiast do Kwidzyna można wykręcić zurik na Tczew przez Piekło-Białą Górę.

Ślad jest tutaj.

url | Thu, 13/10/2011 21:53 | tagi: ,
Z zielonej wyspy na słoneczną wyspę (i z powrotem)

Ślady z wycieczki rowerowej na Bornholm, 20--25 lipca 2011: dzień 1, dzień 3, dzień 4, dzień 5, dzień 6. W drugi dzień lało i z konieczności była przerwa.

Całość trasy z zaznaczeniem różnymi kolorami poszczególnych dni: dzień 1--6.

Ponadto w promocji: -- wycieczka (moja) po okolicach Kołobrzegu, czyli tzw. dzień 0; -- rejs (powrotny) statkiem ,,Jantar'' z Nexo do Kołobrzegu; -- podróż (powrotna) pociągiem TLK relacji Kołobrzeg-Kraków (wersja alternatywna).

url | Thu, 28/07/2011 00:09 | tagi: ,
Jak odkręcić zakleszczony filtr Hoya

Pojechaliśmy na Warmię (niem. Ermland) na dwa dni (2--3 maja) zwiedzając Pasłęk, Ornetę, Dobre Miasto i Lidzbark Warmiński (zdjęcia są tutaj).

W Ornecie Misiek upuścił aparat (w torbie i z niewielkiej wysokości) tak nieszczęśliwie, że uszkodził się dekiel i stłukł filtr nakręcony na obiektyw. Sam obiektyw (Olympus Zuiko 12-60 mmm) wydaje się intact. Filtr z kolei był tani--jakaś Hoya UV/72mm za 40 PLN. Zatem straty minimalne, ale... Ale nie szło odkręcić oprawki filtra. Próbowałem nawet to złapać kombinerkami za brzeg (szkła już nie było więc było więcej miejsca) i guzik...

Szukając pomocy wpisałem do Google hoya filter stuck. Problem generalnie jest znany i proponowane są różne rozwiązania:

  1. Wsadzić obiektyw na chwilę do lodówki. Wsadziłem na 5 minut do zamrażalnika--nie pomogło.
  2. Otoczyć filtr skórzanym paskiem. Pasek zacisnąć i spróbować przekręcić. Też nie działa.
  3. Położyć na kawałku gumy. Docisnąć i przekręcić. Akurat miałem kawał w miarę miękkiej gumy. Misiek trzymał gumę ja kręciłem obiektywem. Już myślałem czy nie połączyć punktu 1 (lodówka) z punktem 3 i wtedy puściło...

Uff...

PS: ślad wycieczki: dzień 1dzień 2.

url | Wed, 04/05/2011 20:02 | tagi: , ,
Wycieczka do Węgier i Parpar

W nawiązaniu do poprzedniego wpisu.

Zachęcony relacjami Szlakiem kamieni i dworów..., Słupki graniczne WMG, i Węgry-kamienie graniczne WMG też się wybrałem obejrzeć ww. słupy graniczne d. Wolnego Miasta Gdańska.

Plany miałem ambitne: chciałem odnaleźć kamienie 7--21 k. Węgier plus 1--5 niedaleko Białej Góry. Najpierw ustaliłem ich położenie posługując się mapą i metodą opisaną w poprzednim wpisie. Rezultat jest tutaj (niebieska trasa/zielone pinezki). Wyznaczyłem też trasę (używając Gmaps pedometer) rozpoczynającą i kończącą się Tczewie.

Jak zwykle nie poszło zgodnie z planem. Planowo to było do Gościszewa. Później zjechałem z trasy i nie w tym miejscu dojechałem do Nogatu. W ,,normalnym'' terenie nie miałoby to większego znaczenia ale marsz (z rowerem -- do momentu, w którym stwierdziłem, że to nie ma sensu) po brzegu Nogatu naprzeciwko Pogorzałej Wsi okazał się niezwykle uciążliwy: bardzo stroma skarpa i mnóstwo powalonych gałęzi i przeszkadzających krzaków. Straciłem dużo czasu zanim dotarłem do słupka nr 7. GPS wskazywał jego pozycję z dokładnością do 30 m. Podobnie było ze słupem nr. 8, który też odnalazłem bez problemów. Pozostałem słupki odpuściłem wobec znaczącego obsuwu czasowego w stosunku do planowanego harmonogramu no i miałem już serdecznie dość łażenia po krzakach.

Kierując się na Białą Górę znowu fatalnie pomyliłem drogę. Do tego, to co na mapie jest drogą publiczną w tzw. realu okazało się drogą nawet nie szutrową a piaszczystą. W wielu miejscach nie szło jechać i trzeba było iść... Teren trzeba przyznać odludny i dziki. Ale żeby nie było idealnie to: tutajtutaj smrodzą (to drugie wygląda na mieszalnie pasz lub cóś w tym stylu)...

W związku z obsuwem czasowym słupki 1--5 także odłożyłem na później i z Białej Góry pojechałem bez zatrzymywania się (pod zimy i przeciwny wiatr) do Tczewa.

Trasa jest tutaj. Zielone pinezki to słupki graniczne wg mapy 2079_Wernersdorf_1939.jpg ustalone za pomocą procedury opisanej w poprzednim wpisie. Czerwone to miejsce zrobienia zdjęcia...

PS: jeżeli planuje się podróż PKP z rowerem nie należy klikać na rozkładzie w pole `Przewóz rowerów', bo wtedy wyświetlona zostanie tylko część pociągów, którymi można jechać z rowerem. Np. pociągi osobowe (zwykle/zawsze? składy typu EN57) Przewozów Regionalnych z definicji zabierają rower a wg. rozkładu nie. Rozkład rozklad-pkp.pl nie uwzględnia też połączeń SKM (a SKM kursuje m-dzy Tczewem a Słupskiem).

PS2: moja trasa jest w okolicach Parpar delikatnie mówiąc do kitu... Teraz już nawet nie wiem dlaczego tak to sobie ,,zaplanowałem''...

url | Sat, 30/04/2011 17:10 | tagi: , ,
Messtischblaetter

Tyle wiem na temat co jest na wikipedii. Mapy są dostępne np. tutaj. Weźmy jako przykład Wernersdorf, która zawiera m.in. okolice Piekła i Białej Góry.

Ściągnąłem oba wyżej wymienione pliki 2079_Wernersdorf_1939_jpg.map oraz 2079_Wernersdorf_1939.jpg.

Po to aby wprowadzić współrzędne interesujących mnie punktów do GPSa posłużyłem się programem OziExplorer (w wersji Trial). Po załadowaniu pliku 2079_Wernersdorf_1939_jpg.map w pasku na na górze okna ukazują się współrzędne punktu, na którym znajduje się wskaźnik myszy. W notacji mieszanej, tj. przykładowo 53° 54,918' oraz 18° 53,170 minut (mieszanej bo nie ma sekund tylko dziesiąte części minuty). Pewnie można to przestawić, ale ja spisałem jak jest i zamieniłem na układ 100% dziesiętny używając skryptu:

#!/usr/bin/perl
use Geo::Coordinates::DecimalDegrees;
my @dms = @ARGV ;
print STDERR "*** dms2decimal deg min sec ... deg/min/sec niekoniecznie sa liczbami calkowitymi....\n";
print STDERR "*** każde trzy liczby w linii poleceń są traktowane jako deg min sec *** \n";

while (@dms) {
  $deg = shift @dms ; $min = shift @dms ; $sec = shift @dms ;
  printf "%f %f %f =  %.6f\n", $deg, $min, $sec, dms2decimal($deg, $min, $sec);
}
## przykład:
dms2decimal.pl 53 54.918 0 18 53.170 0
> 53.000000 54.918000 0.000000 =  53.915300
> 18.000000 53.170000 0.000000 =  18.886167

Czyli 53° 54,918'/18° 53,170 to 53.915300/18.886167 w notacji dziesiętnej. Nb. wszystkie on-line serwisy do konwersji deg→dms, które oglądałem, wymagają całkowitych wartości stopni/minut/sekund, a Geo::Coordinates::DecimalDegrees nie. Inna sprawa czy to co podaje jest poprawne. Na 100% pewności nie mam ale chyba tak.

Na mapie Google wygląda to tak.

Wg mapy Wernersdorf i OziExplorera w tym miejscu jest środek mostu nad Nogatem na drodze nr 605 w Białej Górze, czyli ten punkt.

Różnica dla długości i szerokości geograficznej wynosi odpowiednio 53.915300 - 53.913498 = 0,001802 oraz 18.886167 - 18.883739 = 0,002428.

W odpowiedź na pytanie czy ja coś poplątałem czy ktoś inny na razie nie będę się wgłębiał. Zamiast tego to co odczytam w OziExplorerze skoryguję (na razie) za pomocą wyżej wyznaczonych poprawek.

OziExplorer się instaluje w Fedorze, się uruchamia za pomocą wine, ale beznadziejnie kończy pracę komunikatem o brakującej pamięci...

url | Wed, 27/04/2011 19:02 | tagi: , , , ,
Wycieczka do Rzucewa

W sobotę pojechałem SKM do Redy. Potem już rowerem przez przez Kępę Pucką (Połchowo, Mrzezino i Zelistrzewo) do Rzucewa. Na plaży przed pałacem smród aż mdli ale byli tacy co się opalali/pływali. Ciekawe czy tak jest zawsze czy tylko ja miałem szczęście?

Z powrotem wróciłem przez dolinę Redy i Kępę Oksywską (Mosty, Pierwoszyno). Chciałem podjechać obejrzeć Torpedowaffenplatz, ale z tej strony, z której próbowałem to chyba się nie da, bo po drodze jest lotnisko...

Bardzo przyjemna trasa, w szczególności znikomy ruch samochodów ale miejscami nawierzchnia dróg kiepska. Ślad jest tutaj.

url | Mon, 23/08/2010 13:05 | tagi: , , ,