>> wybierz styl >> es :: ns :: bs

Weblog Tomasza Przechlewskiego [Zdjęcie T. Przechlewskiego] [[Ikona]]


scrum
random image [Photo gallery]
Zestawienie tagów
1-wire | 18b20 | 1wire | 2140 | 3rz | alsamixer | amazon | anniversary | antypis | apache | api | arm | astronomy | asus | atom.xml | awk | aws | balcerowicz | balta | bash | berlin | bibtex | bieszczady | biznes | blogger | blogging | blosxom | borne-sulinowo | breugel | bt747 | canon | cedewu | chello | chown | chujowetaśmy | cmentarz | contour | cron | css | csv | curl | d54250wykh | debian | dejavu | dhcp | dht22 | dia | docbook | dom | ds18b20 | dyndns | dynia | ebay | economy | ekonomia | elka | elm | emacs | emacs23 | english | ess | eu | excel | exif | exiftool | f11 | fc | fc11 | fc15 | fc5 | fc8 | fedora | fedora21 | fenix | ffmpeg | finepix | firefox | flickr | fontforge | fontspec | fonty | fop | foto | france | francja | fripp | fuczki | fuji | fuse | gammu | garmin | gawk | gazwyb | gdańsk | gdynia | geo | georgia | gft | git | github | gmail | gnokii | gnus | google | googlecl | googleearth | googlemaps | gphoto | gphoto2 | gps | gpsbabel | gpsphoto | gpx | gpx-viewer | greasemonkey | gruzja | grzyby | haldaemon | handbrake | historia | history | hitler | holocaust | holokaust | hpmini | humour | iblue747 | ical | iiyama | ikea | imap | inkscape | inne | internet | j10i2 | javascript | jhead | k800i | kajak | kamera | kleinertest | kml | kmobiletools | knuth | kod | kolibki | komorowski | konwersja | krutynia | kuchnia | kurski | latex | latex2rtf | latex3 | lcd | legend | lenny | lesund | lewactwo | liberation | linux | lisp | lisrel | litwa | logika | ltr | lwp | m2wś | mapsource | marvell | math | mathjax | mazury | mbank | mediolan | mencoder | mh17 | michalak | microsoft | monitor | mp4box | mplayer | ms | msc | msw | mtkbabel | museum | muzyka | mymaps | mysql | nanopi | natbib | navin | neo | neopi | netbook | niemcy | niemieckie zbrodnie | nikon | nowazelandia | nuc | nxml | oauth | oauth2 | obituary | okular | olympus | ooffice | ooxml | opera | otf | otftotfm | other | overclocking | panoramio | pdf | pdfpages | pdftex | pdftk | perl | photo | photography | picasa | picasaweb | pim | pine | pit | plotly | pls | plugin | po | politics | polityka | polsat | postęp | powerpoint | prelink | problem | propaganda | pstoedit | putin | python | r | radio | random | raspberry pi | refugees | relaxng | ridley | router | rower | rowery | rpi | rsync | rtf | ruby | rugby | russia | rwc | rwc2007 | rwc2011 | rzym | samba | sem | sheevaplug | sienkiewicz | signature | sks | skype | skytraq | smoleńsk | sqlite | srtm | ssl | statistics | stats | statystyka | stix | suwałki | svg | svn | swornegacie | szwajcaria | terrorism | tex | texgyre | texlive | thunderbird | tomato | tourism | tramp | trang | truetype | ttf | turystyka | tusk | tv | tv5monde | twitter | typetools | ubuntu | uchodźcy | udev | umap | unix | upc | updmap | ups | utf8 | varia | video | vienna | virb edit | vostro | wammu | wdc | wdfs | webcam | webdav | wh2080 | wiedeń | wikicommons | wilno | windows | windows8 | wine | wioślarstwo | word | wordpress | wrt54gl | ws1080 | wtyczka | ww2 | www | wybory | wybory2015 | włochy | xemex | xetex | xft | xhtml | xine | xml | xmllint | xsd | xslt | xvidtune | youtube | yum | zakopane | zakupy | zdf | łeba | świdnica
Pobrania via google: [[Ikona]]
Archiwum
Inne blogi
N. Walsh | Morten H. Frederiksen | B. Clementson | prawo.vagla.pl | F. Hecker | M. Olson | J. Tennison | J. Clark | M. Nottingham | M. Shuttleworth | T. Isakowicz-Zalewski | J. Anglim | José A. Ortega Ruiz Modern Perl
Inne tematyczne
Ashwin Amanna | wiesia.nets.pl | Wojt | rwm.org.pl | DataBlog | Revolutions | Learning R | A. Gelman | C. Nel | J. Vogelgesang | ubl.xml.org/ | J.D. Long |
O stronie
wykorzystywany jest blosxom plus następujące wtyczki: tagging, flatarchives, rss10, lastbuilddatexhtmlmime. Niektóre musiałem dopasować nieco do swoich potrzeb. Więcej o blosxom jest tutaj
Subskrypcja
RSS 1.0
Wycieczka do Suwałk 2017

Byliśmy od czwartku 3.08 do poniedziałku 7.08. Niezwykle udany wyjazd: pogoda super, dwa spływy (24km po Czarnej Hańczy oraz 14km po Rospudzie), i zwiedzanie okolicy. Ja do tego jeździłem codziennie na rowerze zaliczając następujące trasy: Elbląg--Górowo Iławieckie (przez Pasłęk/Pieniężno), Suwałki--Sejny, Suwałki--Buda Ruska, Suwałki--Hańcza (wokół jeziora Hańcza), Suwałki--Buda Ruska raz jeszcze. Razem rowerowania wyszło około 95 + 50 + 50 + 80 + 40 = 320 km czyli Not bad. Do tego spotkanie z przyjaciółmi jeszcze ze studiów, u których się zatrzymaliśmy zresztą. Teraz mam trochę zdjęć i filmów, które wymagają obróbki. Zdjęcia były robione albo smarfonem z włączonym trybem lokalizacji (czyli w trybie dopisywania współrzędnych geograficznych) albo aparatem bez GPSa. W tym drugim przypadku współrzędne dodaję w ,,standardowy'' sposób: synchronizuję ze śladem GPX (z Garmina Legenda, który robił za loggera na wycieczkach.)

Oczywiście nie ma tak, że wszystko poszło od pierwszego strzału. W szczególności smartfon to jeszcze nie opanowana do końca technologia:-) (Mam go od jesieni ub.r.)

Problem #1: jak skopiować zdjęcia na PC?

Kopiowanie zdjęć na kartę. Smartfon Redmi Note3.

W Fedorze21/Xfce (w Gnome działa) nie działa łącze Android-PC (simple-mtpfs). Należy:

vi /etc/udev/rules.d/10-phone.rules
# wpisać:
SUBSYSTEM=="usb", ATTR{idVendor}=="2717", ATTR{idProduct}=="ff40",\
SYMLINK="redminote"

# Make sure to replace the ATTR{idVendor} and ATTR{idProduct} values
# with the one you got from the dmesg | tail command, and the SYMLINK
# value with whatever you want - it will be the name of the symbolic
# link udev will create in your /dev folder, pointing to your device.
# http://nknu.net/mount-nexus5-on-fedora23-using-simple-mtpfs/

# reload udev rules (as root):
udevadm control --reload-rules

mkdir /tmp/redminote
simple-mtpfs /dev/redminote /tmp/redminote
# odmontowanie BTW:
# fusermount -u /tmp/redminote

Kopiowanie plików ze zdjęciami na kartę mikro SDHC w RedmiNote nie jest oczywiste. Znalazłem taki oto sposób: Explorer→Obrazy (albo Gallery), przesuwam do ostatniego obrazu. (Jeżeli wybiorę wcześniejsze zdjęcie, to nie ma gwarancji, że skopiuje się wszystko--opcja `zaznacz wszystko' jakoś tak kulawo działa.) Naciskam i przytrzymuję (w ten sposób zaznaczam). Po zaznaczeniu pojawia się `zaznacz wszystko', które wybieram. Na dole pojawia się wtedy menu, z którego wybieram pozycję `Więcej', a następnie `Kopiuj'.

Po skopiowaniu na kartę usunąłem zdjęcia z pamięci aparatu: Gallery→Delete (po zaznaczeniu zdjęć do usunięcia lub wybraniu `zaznacz wszystko')

Problem #2: dokładność współrzędnych w zdjęciach ze smatfona.

Dokładność pomiaru GPSa

Zauważyłem przypadkowo, że czasami dokładność wstawianych współrzędnych jest kiepska, ale nie wiem co jest tego przyczyną. Przypuszczam jedynie, że jeżeli urządzenie nie potrafi ustalić pozycji za pomocą odbiornika GPS, to używa jakiś grubych przybliżeń. Ciekawe zatem jakie informacje oprócz długości/szerokości geograficznej są zapisywane w pliku JPG (może jest informacje na temat dokładności?):

## wszystkie tagi EXIF dotyczące GPSa (mogą być inne oprócz EXIF):
exiftool -gps:all IMG_20170803_120608.jpg

## albo
exiftool -All IMG_20170803_120608.jpg | grep -i GPS

Wypisuje różne rzeczy ale nic na temat dokładności.

Wynik jest zatem niekonkluzywny z punktu widzenia problemu.

BTW: Ustalanie współrzędnych GPS może być ustawione na trzy sposoby: wysoka dokładność (GPS + WiFi/sieci komórkowe), tylko GPS, tylko WiFi/sieci komórkowe. Ja mam ustawiony na wysoką dokładność. Być może ustawienie na `tylko GPS' da w rezultacie taki efekt, że albo zdjęcia będą tagowane w miarę dokładnie albo wcale? Jeszcze tego nie sprawdzałem.

Różne rzeczy

Przy okazji testowania potrzebowałem utworzyć plik GPX zawierający współrzędne punktów--zdjęć wykonanych w jednym miejscu. Taki plik łatwo utworzyć korzystając z exiftool-a:

## wypisanie współrzędnych w formacie decymalnym
exiftool -n -T -gpslatitude -gpslongitude  IMG_20170805_135232.jpg
54.0761200833333	23.0741937777778

## wypisanie współrzędnych dla wszystkich plików:
## opcja -T pomija nazwę pliku
exiftool -n -gpslatitude -gpslongitude  IMG_20170805_135232.jpg

## albo
for i in *.jpg ; do
echo $i `exiftool -n -T -gpslatitude -gpslongitude $i` ; done
## albo od razu minimalistyczny plik GPX:
echo '<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>' > PLIK.gpx
echo '<gpx version="1.0" xmlns="http://www.topografix.com/GPX/1/0">' >> PLIK.gpx

for i in *.jpg ; do
echo $i `exiftool -n -T -gpslatitude -gpslongitude $i`| \
awk '{print "<wpt lat=\"" $2 "\" lon=\"" $3 "\"><name>" \
$1 "</name></wpt>"  }' > PLIK.gpx; done

echo '</gpx>' >> PLIK.gpx

# Jeżeli nie zależy nam na formacie GPX
#http://u88.n24.queensu.ca/exiftool/forum/index.php?topic=3075.0
exiftool -n -filename -gpslatitude -gpslongitude -T DIR > out.txt

Tu jest na przykład plik z informacją o współrzędnych ze zdjęć wykonanych w restauracji ,,Gospoda pod Sieją'' w Starym Folwarku. Jedno ze zdjęć (pierwsze tam wykonane) ma beznadziejnie duży błąd lokalizacji. Podobnie na zdjęciach wykonanych na spływie Rospudą jest kilka ze znaczącym błędem.

url | Fri, 11/08/2017 18:17 | tagi: , ,
Wycieczka do Ostródy

Do Stębarka (niem. Tannenberg) czyli na pole bitwy pod Grunwaldem 1410. Od wielu lat odbywa się tam rekonstrukcja. Postanowiłem obejrzeć. Pojechałem z Jankiem.

Pierwsza trudność kwatera: rekonstrukcja bitwy to nadzwyczajne wydarzenie. Okolica jest nieprzystosowania do takiej liczby gości na raz. W rezultacie udało nam się zarezerwować kwaterę aż pod Ostródą (37 km od pola bitwy), co miało swoje plusy i minusy. Plusy: super-fajna, godna polecenia kwatera pn. Agroturystyka nad Szelągiem. BTW Szeląg Wlk. to jezioro. My byliśmy w Zwierzewie a po drugiej stronie jeziora są słynne Stare Jabłonki (Karol Okrasa, którego programy lubię) i słynny Hotel Anders. Minusy: daleko (w rezultacie Janek wymiękł w kluczowym momencie)

Plan był taki: czwartek -- dojazd; piątek -- oglądamy próbę bitwy; sobota -- oglądamy bitwę; niedziela -- wyjeżdżamy. Z realizacją było zaś tak, że Janek PKPem podjechał do Ostródy a ja rowerem z Sopotu przez Kieżmark, Malbork, Dzieżgoń, Małdyty. Zasiedziałem się w domu i wyjechałem w rezultacie 12:40. Trochę na styk, żeby przed nocą zdążyć, ale dało radę głównie dzięki silnemu wiatrowi w plecy. Za Małdytami wjechałem w dawną drogę Warszawa-Gdańsk. Teraz praktycznie nieużywana--luksusowa ścieżka rowerowa. W drodze powrotnej jechałem nią nawet dalej--do Pasłęka.

Dzień drugi: rano do Ostródy, krótkie zwiedzanie miasta (zamek); potem rozglądamy się za obiadem. Ja lubię chińskie jedzenie, więc idziemy do Chińczyka (Bistro pn GONG JI). Było dużo gości to fakt, ale były też wolne miejsca. Pytamy ile potrwa podanie: 40 minut. Nie ma czegoś na szybko, jakaś zupa? Nie ma. Wszystko za 40 minut. Dajemy sobie spokój--jemy zupę pomidorową + pstrąga z frytkami w restauracji La Luna. Aha u Chińczyka był pani Gessler -- której nie znoszę.

Jesteśmy około 15 na polu bitwy. Robimy trochę zdjęć. Sama próba IMO to pomyłka i szkoda czasu. Ma się tak do prawdziwej imprezy jak przysłowiowa pięść do nosa. Wracamy--Janek jest padnięty.

Sobota: Janek ma dość i nie jedzie. Ja jadę: impreza jest wystrzałowa. Oczywiście inscenizacja bitwy to (sienkiewiczowska) lipa, do tego z konieczności odtworzona w wersji spieszonej (koni tylko 30--40, no bo to kosztuje) ale fajnie popatrzeć na ten wielotysięczny tłum. Dałem dupy oczywiście. Nie wziąłem statywu, kręciłem film i robiłem zdjęcia jednocześnie. Warto mieć statyw i kija do selfie (do zdjęć/filmów znad głowy), bo ludzi multum i zasłaniają.

Niedziela powrót. Teraz z kolei ja jest lekko padnięty: w nogach 180 plus 190 km = 370 w trzy dni. No ale jadę, do tego uparłem się że przez Frombork (planowane jest 215km). Niestety to nie był mój dzień--dojechałem tylko za Elbląg, do Starego Pola. Tam wsiadłem do pociągu relacji Elbląg--Gdynia.

Zdjęcia z wycieczki są tutaj. Ślady zaś tutaj: #dzień1, #dzień2, #dzień3, #dzień4. Zrobiłem też parę filmików--do odszukania na moim kanale na YT.

url | Wed, 26/07/2017 02:10 | tagi: ,
Kajakiem po Gdańsku

Płynęliśmy w niedzielę 23 lipca 2017. Fajna imprezka -- dwie godziny pływania wokół wysp: Spichrzów i Ołowianki, w okazyjnej cenie 35 PLN/osoba. Ślad naszej wycieczki jest tutaj albo na Endomondo.

No więc Gdańsk także od strony wody wygląda impressive. A mam porównanie bo kiedyś trenowałem wiosła i pływałem po okolicy. Nic wtedy nie było, a teraz wybrzeża zagospodarowane, moc turystów + usług dla nich (kajaki, łodzie, motorówki, stateczki, statki, jachty duże i małe w Marinie). Kładka -- na którą niektórzy psy wieszają -- też fajnie wygląda (widziałem pierwszy raz)... Pogodę mieliśmy optymalną. Wybieramy się raz jeszcze: bez przewodnika po Opływie Motławy (wzdłuż umocnień od strony Żuław)

Tak przy okazji są to takie niekoniecznie popularne atrakcje Gdańska/Trójmiasta (okolic trójmiasta +/- 100km), które okazują się ciekawsze niż te słynne i znane. Moja lista zawiera (porządek dowolny):

Dolina Radości (skocznia narciarska, bar rybny Rybakówka); jeżeli rowerem (pożyczonym), to można się przejechać do sankturaium w Matemblewie a nawet jeszcz kawałek dalej (staw Wróbla) z grilem i tam się rozbić na popas.

Kajakiem (no to wiadomo, bo tego dotyczy ten wpis) po Motławie.

Muzeum wsi pomorskiej (przy okazji zwiedzania katedry w Gdańsku-Oliwie) w spichrzu Opackim (wystawa stała, por. oddział etnografii).

W Sopocie nic nie ma:-)

W Gdyni muzeum Marynarki Wojennej (jeżeli kogoś interesują militaria) dużo ciekawsze niż to dziadostwo za 500 mln w Gdańsku oraz Muzeum Emigracji.

Zamiast jechać oglądać wydmy w Łebie pojechać ciut dalej do Smołdzina/Kluk(ów). Tam też są wydmy, a oprócz tego skansen we wsi Kluki -- pozostałość po unikatowej nieistniejącej już społeczności, która utrzymywała się z łapania ryb na jeziorach Łebsko/Gardno, tworząc tutaj unikatowy mikrokosmos (z uwagi na otaczające ją wody i bagna wieś była mocno izolowana).

Kwidzyn gdzie należy obejrzeć katedrę, muzeum Powiśla oraz kryptę Wielkich Mistrzów. Malbork to wielka kupa cegieł i tyle, w środku tej kupy nic prawie nie ma. Kwidzyn to dużo mniejsza kupa cegieł, ale za to multum ciekawych eksponatów w katedrze i muzeum... Jadąc do Kwidzyna (nie Kwidzynia) można oglądać pozostałości po Olendrach--mniejszości holenderskich mennonitów (konstrukcje hydrotechniczne w Piekle/Białej Górze, cmentarze z oryginalnymi nagrobkami https://pl.wikipedia.org/wiki/Ol%C4%99drzy).

No i tyle na razie.

url | Wed, 26/07/2017 01:22 | tagi: , , ,
Stacja pogodowa WS1080

Zakupiłem używaną (z przeznaczeniem do rejestrowania parametrów pogody w innym miejscu BTW -- nie żebym chciał używać dwie różne stacje na raz w tym samym miejscu). Ponieważ akurat pod ręką był c.h.i.p (aka the world's first 9USD computer), podłączyłem na razie stację do chipa.

chip@chip:~/Crontab$ lsusb 
Bus 002 Device 003: ID 1941:8021 Dream Link WH1080 \
 Weather Station / USB Missile Launcher

root@chip:~# apt-get update 
root@chip:~# apt-get install python-pip
root@chip:~# pip install pywws
...
Successfully installed pywws tzlocal pytz
Cleaning up...
root@chip:~# pywws-hourly -v /home/chip/Logs/weather\
  >> /home/chip/Logs/weather/Hourly.log
cat /home/chip/Logs/weather/Hourly.log
Unknown weather station type. Please edit weather.ini
and set 'ws type' to '1080' or '3080', as appropriate.
Your station is probably a '1080' type.

# wpisać 1080 w weather.ini
# zmienić wpis dotyczący /tmp/weather w weather.ini

root@chip:~/Crontab#  pywws-hourly -v /home/chip/Logs/weather\
 >> /home/chip/Logs/weather/Hourly.log
03:07:00:pywws.Logger:pywws version 16.12.0, build 1367 (e917ba9)
03:07:00:pywws.Logger:Python version 2.7.9 (default, Mar  1 2015, 13:48:22) 
[GCC 4.9.2]
03:07:00:pywws.WeatherStation.CUSBDrive:using pywws.device_libusb1
03:07:02:pywws.DataLogger:Synchronising to weather station
03:09:00:pywws.weather_station:live_data missed
03:09:44:pywws.DataLogger:Fetching data
03:09:45:pywws.Process:Generating summary data
03:09:45:pywws.Calib:Using default calibration

I działa...

url | Mon, 12/06/2017 09:49 | tagi: , , ,
Podsumowania rowerowe 200 tys/7 tys

Jeszcze się nie skończył czerwiec a ja już nabiłem rekordowe 7 tysięcy kilometrów przejechanego rocznego dystansu (4 czerwca dokładnie to się stało). Do tej pory mój rekord to było 6 tys na koniec czerwca, teraz wygląd, że będzie z łatwością osiem.

Nawiasem mówiąc 24 maja osiągnąłem 200 tys na liczniku życiowego dystansu (może da się dociągnąć do 250 tys?).

Z tej okazji podsumowałem mój życiowy dystans (bez lat 1992--1991, dla których nie mam detalicznych danych) z podziałem na pierwsze/drugie półrocze. Wyniki są następujące:

----------------------------------------------------
kwartał km    %%      |  kwartał km    %%     razem%
----------------------------------------------------
1993_1  2330  44.13   |  1993_2  2950  55.87  100.00
1994_1  2805  62.06   |  1994_2  1715  37.94  100.00
1995_1  1710  47.90   |  1995_2  1860  52.10  100.00
1996_1  1546  33.90   |  1996_2  3014  66.10  100.00
1997_1  2055  40.73   |  1997_2  2990  59.27  100.00
1998_1  2530  38.13   |  1998_2  4105  61.87  100.00
1999_1  3065  47.63   |  1999_2  3370  52.37  100.00
2000_1  4910  43.82   |  2000_2  6295  56.18  100.00
2001_1  5255  48.86   |  2001_2  5500  51.14  100.00
2002_1  6240  59.68   |  2002_2  4215  40.32  100.00
2003_1  5130  48.72   |  2003_2  5400  51.28  100.00
2004_1  3575  41.16   |  2004_2  5110  58.84  100.00
2005_1  4415  49.33   |  2005_2  4535  50.67  100.00
2006_1  0000   0.00   |  2006_2  2880 100.00  100.00
2007_1  1855  46.73   |  2007_2  2115  53.27  100.00
2008_1  2380  36.12   |  2008_2  4210  63.88  100.00
2009_1  2535  45.97   |  2009_2  2980  54.03  100.00
2010_1  3060  47.81   |  2010_2  3340  52.19  100.00
2011_1  3535  43.45   |  2011_2  4600  56.55  100.00
2012_1  3285  45.44   |  2012_2  3945  54.56  100.00
2013_1  3710  45.13   |  2013_2  4510  54.87  100.00
2014_1  4020  54.55   |  2014_2  3350  45.45  100.00
2015_1  4100  46.80   |  2015_2  4660  53.20  100.00
2016_1  5365  47.80   |  2016_2  5860  52.20  100.00
2017_1  7155 100.00   |  2017_2  0000   0.00  100.00
----------------------------------------------------
Średnio: kw1 = 46.63 kw2 = 53.37 razem% = 100.00 (25 lat)
Razem: 200835.00

Zawsze mi się wydawało, że w drugim półroczu przejeżdżam mniej a tu proszę--faktycznie jest dokładnie odwrotnie.

url | Thu, 08/06/2017 03:40 | tagi: ,
Publikowanie z bazy danych

Absolutnie minimalistyczny przykład wykorzystania LaTeXa do publikowania zawartości bazy danych:

1. Dane są w bazie sqlite (można ją utworzyć/dodawać rekordy w prosty sposób wykorzystując coś co się nazywa sqlitebrowser)

W przykładzie (poniżej) plik kleinertest.db3 zawiera tabelę Kursanci, z której pobierane są pola ImieNazwisko, PlecOcena.

2. Do drukowania uruchamiamy skrypt w języku Perl. Skrypt jest tak prosty że do dopasowania go do konkretnej tabeli nie potrzeba znajomości Perla a wystarczy zdrowy rozsądek (co zmienić zaznaczono @@)

Perl dla Windows do pobrania z https://www.activestate.com/

3. Skrypt uruchamia pdflatexa i drukuje zawartość bazy do pliku pdf

4. Można skomplikować skrypt, np podając argument na wejściu. Dajmy na to nazwisko delikwenta do wydrukowania. Żeby nie drukować wszystkiego. Do tego potrzeba minimalnej znajomości Perla

#!/usr/bin/perl -w
# Potrzebne są moduły Perla DBI DBD-SQLite DBD-SQLite2
#
use strict;
use utf8;
use DBI;

binmode(STDOUT, ":utf8");

my $dbfileName= "kleinertest.db3"; ## @@ nazwa pliku z bazą
my $tmpfileName = "kleinertest.tex"; ## @@ nazwa pliku .tex
my $dbh = DBI->connect("dbi:SQLite:dbname=$dbfileName", "", "");

## @@ Pobranie danych z tabeli Kursanci (pola: ImieNazwisko, Plec Ocena)
my $sth = $dbh->prepare("SELECT
   ImieNazwisko,
   Plec,
   Ocena
   FROM Kursanci ");
$sth ->execute();

## PreAmBuła ### ### ### ### ###
open (TEX, ">$tmpfileName");

print TEX "\\documentclass{article}\\usepackage{mydbiprint}\\begin{document}\n";

## MidBuła: drukowanie rekordów z bazy ## ### ### ###
## ImieNazwisko = $r[0], Plec = $r[1], Ocena = $r[2] itd...
while ( my @r = $sth->fetchrow_array() ) {
     print TEX "\\Dyplom{ $r[0] }{$r[1]}{ $r[2] }\n"; ## @@ dopasować do konkretnej tabeli
   }

## PostAmBuła ## ### ### ### ###
print TEX "\\end{document}\n";

$dbh->disconnect || warn "Nie moge zamknac bazy $dbfileName\n";

## TeXowanie pliku: ## ## ### ### ### ### ###
close(TEX);
system("pdflatex", "$tmpfileName");

## koniec 

Przykładowy pakiet mydbiprint.sty:

%% Minimalistyczny szablon do drukowania z bazy
\RequirePackage[utf8]{inputenc}
\RequirePackage{polski}
\RequirePackage{ifthen}
\pagestyle{empty}
\newcommand{\Dyplom}[3]{%%
  \begin{center}\fontsize{30}{40}\selectfont DYPLOM\end{center}
    \ifthenelse{\equal{#2}{K}}
               {\DyplomDlaPani{#1}{#3}}
               {\DyplomDlaPana{#1}{#3}}
 }
\newcommand\DyplomDlaPani[2]{%
   \begin{center}Pani #1\end{center}
  Zdała egzamin z oceną #2\newpage}
\newcommand\DyplomDlaPana[2]{\begin{center}Pan #1\end{center}
    Zdał egzamin z oceną #2\newpage}
\endinput 
url | Fri, 02/06/2017 04:38 | tagi: , , ,
Jak się robi propagandę na przykładzie problemu tzw. uchodźców

Przewodniczący Schetyna zmieniając zdanie o 180 stopni w/s przyjmowania do Polski emigrantów zaskoczył. Obserwuje się ozok-oburzenie-niedowierzania po stronie oświeconego-liberalizmu a sam przewodniczący zaś tłumaczy się pokrętnie i kluczy.

Trzy stanowiska można wyróżnić w sprawie: oświecony-liberalizm oczywiście jest za i w każdej liczbie; "antyterroryści" straszą, że przyjadą zwolennicy ISIS i absolutnie są przeciw; zdroworozsądkowcy uważają, że nie należy pomogać w ten sposób, bo to jest sposób wysoce nieefektywny. Pierwsze dwa stanowiska to demagogia -- jeszcze nie widziałem sensownych argumentów za (wszystko opiera się na wierze, "wartościach" i uczuciach). Nie dziwi w związku z tym, że oświeceni chętnie polemizują z antyterrorystami, ale już z zwolennikami zdrowego rozsądku nigdy.

Wywiad z "politolożką" w politruka.pl (niezbędnika każdego yntyligęta), jest przykładem takiej typowej topornej propagandy. Tekst za zrzucie z ekranu moje komentarz poniżej:

0. Tekst ma stwarzać wrażenie, że jest wysoce naukowy (słowo NAUKA pojawia się tam co chwila jako synonim słowa prawda--znany chwyt mający ustawić na baczność czytelników: my naukowcy vs ciemniaki bez tytułów naukowych z kruchty)

1. Teza na początek "należy ich brać" i w tym celu otworzyć granice (nie czy w ogóle albo czy są lepsze sposoby pomocy -- nie myśleć brać)

2. Jest ich mało a pensje wszystkich rosną (naukowo udowodnione-twierdzi pani politolożka :-). Jednym słowem nie ma się czego bać bo zawsze tak było a korzyści są ogromne...

3. Nie ma sensu rozróżniać uchodźców i emigrantów, brać wszystkich, którzy tu lezą (no to niestety słabo naukowo udowodnione; wręcz można powiedzieć, że to jest nieprawda)

4. Na pytanie o politykę integracyjną pani zauważa że obcy są ciągle second-class-citizens, a żeby to zmienić "potrzebne są instytucje" -- niezwykle głęboka analiza jednym słowem... Pytanie ile te instytucje by kosztowały podatnika nie pada...

5. "Inwestując w Afryce stymulujemy migrację"--bo migrują lepiej wykształceni/bogatsi. Wg pani "naukowczyni" pomoc na miejscu stymuluje migracje a brak pomocy nie stymuluje. A może jednak też stymuluje i to bardziej? Kto dajmy na to chciałby żyć w kraju gdzie nie ma opieki medycznej na przykład (ponieważ wszyscy lekarze są w Europie). Idiotka o "lewicowej wrażliwości", ale neokolonialnym ptasim mózgu no nie pomyślała...

Cały ten tekst jest w istocie jednym wielkim manifestem neokolonialnej mentalności: ch#j tę babę obchodzi Afryka, mogą tam umierać z głodu, ważny jest tylko Europejski rynek pracy, na którym płace rosną, a ludziom żyje się lepiej... Pytanie o to jakie perspektywy ma kraj, z którego wyjeżdżają najlepsi, a im bardziej im się ten wyjazd ułatwi tym ich więcej wyjedzie -- oczywiście nie pada...

6. "Nie mogę nikomu mówić co ma robić", ale jestem pewna, że należy otworzyć granice -- He, he do tej pory było--jak to u oświeconych liberałów, super-naukowo a tu klops, teza z tytułu kompletnie z czapki vel z dupy (ludzie znajdą sposoby itp... co ciekawe akurat ci z dżungli pod Calais jakoś nie mogli znaleźć -- i wegetowali tam całymi latami -- PECH, jakieś wyjątkowe przymułysię trafiły w rodzinnym kraju pani naukowczyni)

url | Tue, 16/05/2017 04:44 | tagi: , , ,
Lingua Tertii Republicae (LTR)

Czy język trzeciej erPe. Ewidentnie nawiązuję do słynnej LTI (Lingua Tertii Imperii aka Język Trzeciej Rzeszy) Victora Klemperera (mówiąc dokładniej: LTI. Notatnik filologa. Przełożył Juliusz Zychowicz. Kraków--Wrocław 1983. Wyd. Literackie)

Z wybitną próbką takiego języka można się zapoznać czytając tekst de-facto redaktora naczelnego Gazety Wyborczej (dalej GazWyb albo GieWu), Kurskiego. W zasadzie każdy akapit to nowomowa, lepsza od najlepszych tekstów Trybuny Ludu:

A więc:

#1 marsz był Wolności, ale zgromadził tłumy, bo był z ducha i temperamentu antyPisowski (inaczej pies z kulawą nogą?...)

#2 PSL przystąpił do Obozu Demokratycznego, cokolwiek to znaczy (nie ma czegoś takiego jak OD póki co w realu jest tylko abstrakcja w tekstach chciwców z GieWu)

#3 KOD szuka nowego lidera, bo po 1,5 roku wspaniałej/dynamicznej/owocnej działalności (sądząc z opisów w GieWu) nie jest w stanie wybrać żadnego

#4 Aplauzem przyjęto zapowiedź politycznego rozliczenia? Wydaje się że przegrane wybory są właśnie politycznym rozliczeniem a reszta jest mało istotna. Cóż bowiem oznacza ten eufemizm? Odnoszę wrażenie że aplauz wynikał z tego, że tłum odebrał powyższe jako zapowiedź karania przestępców z wykorzystaniem kodeksu karnego, a nie tam żadną polityczną. Wydaje się w miarę oczywiste, że tak być powinno od zawsze (przestępcy powinni być karani) i taka zapowiedź de-facto kompromituje zapowiadającego, bo albo zgromadzeni/zapowiadający (Schetyna?) chcą karać wyłącznie PiSowców, albo też biją brawo, że po latach tolerancji dla przestępców wreszcie ma być normalnie (że pierwsi pójdą PiSowcy do pierdla to już nieistotny szczegół)

#5 Schetyna i Borowski (obaj z jednej partii czyli Plaformy) zapowiedzieli to samo tylko ubrali to w inne słowa. Ma to zapewne stwarzać wrażenie iż i jakoby zgromadzeni byli jednomyślni w sprawie tymczasem wydaje się mało prawdopodobne, że coś z tego wyjdzie, tym bardziej że pozostali uczestnicy (z innych partii co to mają się zjednoczyć) tego nie zapowiedzieli, a przynajmniej Kurski o tym nie pisze (więc pewnie nie zapowiedzieli)...

url | Sun, 07/05/2017 08:16 | tagi: , , , , ,
FUDy AntyPisa

Co to jest FUD?: FUD (ang. Fear, Uncertainty, Doubt -- strach, niepewność, wątpliwość) -- strategia ograniczenia zdolności zajmowania rynku przez konkurenta, polegająca na podawaniu w mediach lub bezpośrednio klientom nieprawdziwych lub niejasnych informacji o konkurencie i jego produktach. Zakłada, że nawet jeśli ktoś wie, że informacje te są nieprawdziwe, to jego przekonania zostaną zachwiane, co automatycznie działa na korzyść stosującego tę strategię (Wikipedia.)

Zatem pro memoria, bo lud ma pamięć krótką (Adolf Hitler).

W porządku chronologicznym:

#1 Populiści nie zrealizują tego co obiecali nie ma pieniędzy

#2 Już 2 tygodnie po wyborach, a oni nic (oszukali, teraz kombinują jak się wykręcić od niemożliwych do zrealizowania obietnic)

#3 Czemu 500+ nie przysługuje na jedno dziecko (Kaczyński znowu dzieli Polaków)

#4 Szydło do odstrzału nie przetrwa do kwietnia 2016 (wtedy premierem Kaczyński i koniec demokracji)

Zaraz PiS ogłosi przyśpieszone wybory do samorządu (w domyśle je wygra i Kaczyński będzie miał pełną władzę). Pojawiają się wrzuty o zmianie liczby województw z sugestią, że takowa zmiana skutkuje przyśpieszonymi wyborami we wszystkich jednostkach samorządu (jest to nieprawda). Jakiś neo-Goebbels wymyśla słowo DEMOKRATURA, odtąd nachalnie promowane przez antyPiS (np. politruka.pl--też mi wolno przekręcać, jakby ktoś się pytał że hejt.)

#5 Obrona Terytorialna to prywatna armia Macierewicz; w tym kontekście Republika Weimarska, SA, itp. skojarzenia

#6 Nielegalny budżet? To było słabe i się z tego szybko wycofano, ale nadzieje na rozkręcenie tego FUDa były (miał je m.in. Tusk--król Europy)

#7 Nie dla chaosu w szkole. Znowu jakiś neo-Goebbels w akcji: DEFORMA (Edukacji).

#8 POLEXIT (jako dowody: wybór Tuska potem "afera" Eurokorpusu; marzec 2017 Rząd PiS odsuwa Polskę od zachodu; działa na rzecz Putina.

#9 Zmiany w sądach to zamordyzm/dyktatura. I ty możesz zostać Józefem K. Osiem powodów, by obawiać się zmian ministra Ziobry (tytuł paszkwilu z GieWu)

#10. Prywatna zemsta na Tusku (Kaczyńskiego lub PiS) bo go wezwali na przesłuchanie.

#11 Szyszko -- niekończąca się opowieść (hejt w segmencie ekologów).

Żeby było śmieszniej, a może nie tyle śmieszniej co jest to sytuacja wysoce znamienna i świadcząca o kompletnej niemocy antyPiSa to fakt, że antyPiS nie potrafi udupić PiSa nawet tam gdzie ten PiS daje mu okazję ku temu. Na przykład afera pana Misiewicza aż się prosi o sprawdzenie o co chodzi... Bo przecież nie chodzi o to, że włazidupy mu salutują, albo że problemem jest jego dwudniowa praca za 50 tys/mc.

AntyPiS stać na FUDy na wizerunkowe wykorzystanie słabości PiSa typu Misiewicz i tyle. Słabość mediów antyrządowych widać gołym okiem (rządowych zresztą też)--mówienie o mediach jako czwartej władzy jest w PL możliwe tylko w trybie przeszłym dokonanym...

url | Thu, 04/05/2017 20:31 | tagi: ,
Visiting WW2 Museum in Gdańsk

Museum of the Second World War (Muzeum II Wojny Światowej) was opened in March 2017 midst open dispute between the Museum director (a former director now) and deputy PM/culture minister Gliński. Officially the dispute concerns the political message (the government insists on more patriotic education and more attention to suffering and heroism of Poles/Poland while the former director wanted a more universal message of horrendous sufferings of all involved nations.)

While generally I agree with the line of the former director I do not like/recommend the museum at all. It is very, very poor. And it is poor as it lacks interesting exhibits---which is more than visible from the very beginning (cf. photos). Lot of empty rooms, or huge showcases with almost nothing inside or boring stuff (everyday objects: spoons, plates, bicycles etc...). Many replicas/models, very often ridiculously small (ship 30cm long or a tank even smaller). Some stuff not particularly relevant (replica of pre-war Warsaw street or drawings from children competition "How you imagine a war")

In my opinion for a person with a decent knowledge of the subject visiting the museum would be a pure waste of time (and money---less important as the tickets are pretty cheap).

url | Tue, 18/04/2017 04:58 | tagi: , , ,
Zwiedzanie Muzeum 2 Wojny Światowej w Gdańsku

Wczoraj poszliśmy z Jankiem oglądać słynną wystawę stałą w jeszcze słynniejszym Muzeum 2 Wojny Światowej, które sam prezydent Budyń-Adamowicz bronił przed przejęciem przez PiS (nieskutecznie).

No więc słynna koncepcja o którą toczy(ł) się bój pomiędzy ministrem a byłym już dyrektorem Machcewiczem jest moim zdaniem OK (czyli trzymam stronę zwolnionego dyrektora), ale wykonanie to porażka a biorąc pod uwagę ile wpompowano w to muzeum pieniędzy WIELKA porażka.

Brak wartościowych eksponatów niestety powoduje, że koncepcja też się rozmazuje w zalewie dupereli na siłę niby coś tam ilustrujących. Biedę widać w wielu miejscach: puste sale, prawie puste gabloty, mało ciekawe eksponaty (por zdjęcia).

Generalnie niczego się nie dowiedziałem czego nie wiedziałem.

Moim zdaniem dla kogoś z dostateczną (że nie wspomnę o dobrej/b.dobrej) znajomością tematu wizyta w M2WŚ to czysta strata czasu (i pieniędzy jeżeli zapłaci za bilety--my byliśmy za darmo)

url | Wed, 12/04/2017 04:58 | tagi: , ,
Ridley Fenix Alloy

Ridley Fenix Alloy

Mój nowy rower: Ridley Fenix Alloy (aluminiowa rama).

Wreszcie się przegryzłem z tematem i zakupiłem ww. ramę. W karbony nie wchodzę (mowa o ramie), być może lęk z gatunku irracjonalnych ale nie. Potem będę oglądał każdą rysę na ramie i przejmował się każdym trzaskiem...

Specyfikacja jest zatem następująca: rama -- Ridley Fenix Alloy (rozmiar L, 205mm długość główki ramy aka head tube. BTW Fenix ma widelec full-carbon od 2017 roku); osprzęt (10s) -- w zasadzie Campagnolo Centaur, ale korba jest Recorda (z 2008 roku chyba, jakiś starszy model); kierownica -- FSA Energy Compact; wspornik kierownicy -- Easton EA70 120mm; siodło -- Fizik Antares (pod kolor ramy kupione); koła Mavic Open Pro -- 32 szprychy; opony Vittoria Rubino Pro -- 25mm; wspornik siodła vel sztyca -- fałszywy (chiński) karbonowy Ritchey (0mm offset), pedały -- Wellgo MG8 (na razie, ale tak w ogóle to te MG8 bardzo mi się podobają, a ważą tylko 200g).

Rower waży 8,6kg (z pedałami, koszykiem na bidon i uchwytem na Garmin Edge500). Długość od czubka siodła do środka kierownicy -- 560mm, czyli krótko (dyskopatia się kłania). Różnica siodło-kierownica 105,5cm (od gleby do górnej powierzchni) - 97,0cm = 8,5cm.

UWAGA: specyfikacja na stronie Ridleya opisuje(wała) starą wersję ramy :-( Jak rama wygląda naprawdę dowiedziałem się jak przyszła. No więc jest więcej miejsca na opony. Ridley, którego używałem/używam do tej pory pozwalał na jazdę góra na maksimum 26mm oponach, w tym to i 35mm by wlazło. Ponieważ dłuższe są chainstaye (he he, widelec tylny jest większy) to i odległość buta od ramy jest większa--i bardzo dobrze bo w poprzednim to mi się noga obijała from-time-to-time.

Generalnie jest OK. Zresztą musi tak być po wydaniu +4 tysięcy na ramę i niezbędny osprzęt typu siodło, sztyca czy przerzutka przednia (reszta przełożona ze starego albo kupiona wcześniej).

url | Fri, 31/03/2017 10:08 | tagi: , , ,
Installing Ubuntu in Asus X205TA

Ubuntu 16.04 @ X205TA

MS Windows broke down making the box unusable (no keybord/mouse/WiFi etc...) and as Google says it is not easy to recover the system on this particular machine I try Ubuntu, which was installed within 30 minutes (including 20 minutes for copying the files)

Sound is not working, but I suppose it is just a problem of installing proper drivers. After intalling the system 21Gb of 30Gb memory is free, while it was only 10Gb left on Windows (due to 10Gb non-removable recovery partition).

Still any doubts which system is better?

url | Fri, 31/03/2017 09:35 | tagi: , , , ,
Instalowanie Ubuntu na Asus X205TA

Ubuntu 16.04 @ X205TA

Popsuł się system. Nie mi tylko Jankowi, który usiłował go naprawiać (w jakimś serwisie). W rezultacie serwisant odtworzył system, który wszelako w zasadzie nie działał (klawiatura, touchpad, dźwięk, wskaźnik baterii i pewnie wiele innych rzeczy nie działały)...

Pisali kiedyś w Internetach, że Linuksa nie da się zainstalować, ale sprawdziłem czy stan rzeczy się nie zmienił. No i się zmienił, jest na przykład działająca wersja Ubuntu, której zainstalowanie zajęło mi 30 minut.

Wszystko działa za wyjątkiem dźwięku. Pewnie dźwięk też działa, potrzeba tylko pogimnastykowania się ze sterownikami. Na razie nie mam czasu...

inferior-systemie (czyli w Windows) z 32Gb dostępnej pamięci, po zainstalowaniu kilku aplikacji zostawało 10Gb wolnego miejsca, ponieważ 10 Gb zajęte było przez recovery partition (której nie dawało się usunąć/przenieść na przykład na pamięć USB bez uszkodzenia systemu--w tym Asusie tak było), podczas gdy w Ubuntu jest do dyspozycji całe 30 Gb, a po zainstalowaniu systemu zostaje aż 21 Gb (dwa razy tyle co w Windows)

Any questions?

PS: dla pewności kopiuję procedurę instalacyjną z podanej wyżej strony

# Write ISO to USB
# Assuming USB flashdrive assigned to /dev/sdb
sgdisk --zap-all /dev/sdb
sgdisk --new=1:0:0 --typecode=1:ef00 /dev/sdb
mkfs.vfat -F32 /dev/sdb1
mount -t vfat /dev/sdb1 /mnt
7z x ubuntu-16.04.2-desktop-amd64-asus-x205ta-4.10-kernel.iso -o/mnt/
umount /mnt

# Installation on X205TA
# BIOS setup
# Make sure the X205TA is off & plug in the USB flash drive
# Start the X205TA and continue to press F2 to get into BIOS.
# Under Advanced tab, USB Configuration -> USB Controller Select set to EHCI
#   otherwise mouse and keyboard will not work
# Under Security tab, Secure Boot menu -> Secure Boot Control set to Disabled.
#   Otherwise, you may get a SECURE BOOT VIOLATION on boot.
# Under Save & Exit tab, Save Changes (NOT Save Chances and Exit)
# Lastly, while still in Save & Exit tab, under Boot Override,
# select the USB flash drive.

PS2: WiFi działało z USB, po zainstalowaniu systemu do pamięci komputera (bo on nie ma dysku) przestało. Jak rozwiązać problem jest na przykład tutaj.

url | Fri, 31/03/2017 09:17 | tagi: , , , ,
Wycieczka do Rzymu

Pokaż na większej mapie

Właśnie sobie uświadomiłem, że nie ma na blogu informacji o naszej wycieczce w zeszłym roku do Mediolanu, więc może kilka słów na początek o niej.

Wycieczka do Mediolanu o tyle jest bezproblemowa dla mieszkańców 3Miasta, że są tanie loty Wizzairem z Gdańska do/z Bergamo. Dalej się jedzie autobusem za kilka EUR. Kwaterę wynajeliśmy przez AirBNB, u francuskich studentek studiujących ekonomię na prestiżowym Luigi Bocconi. Panie dobrze się zapowiadają łącząc umiejętnie teorię z praktyką: wyglądało na to, że rodzice zafundowali im stancję a one cichcem dorabiały wynajmując jeden z dwóch pokoi przez AirBNB. Jak się trafił chętny -- tacy jak my -- to się przenosiła jedna do pokoju drugiej. Pomysłowe!

Co warto obejrzeć w Mediolanie? Zdecydowanie Muzeum Techniki jest obowiązkowe oraz Katedra (Duomo). Pałac Sforców już niekoniecznie. Ostatnia wieczerza DaVinci nie zrobiła na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia--bilety trzeba na nią kupować przez Internet.

Przedostatniego dnia pojechaliśmy rano do Bergamo. Tam cały dzień zwiedzaliśmy stare miasto (warto, ciekawe), potem nocleg także w kwaterze zarezerwowanej przez AirBNB. Następnego dnia na lotnisko i do domu. Udana wycieczka.


Pokaż na większej mapie

Zachęceni sukcesem z poprzedniego roku pojechaliśmy na wycieczkę do Rzymu na 5 dni. Konkretnie od 8 lutego do 12 lutego, tyle, że dwa dni były tym razem dojazdowe--w całości zajęte dotarciem na miejce/powrotem do domu. Długa podróż była spowodowana m.in tym, że akurat do Rzymu z Gdańska nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych i trzeba lecieć z innego lotniska, np. z Warszawy. No więc najpierw Pendolino (50PLN/osoby) do Warszawy, potem samolotem do Fiumicino, potem autobusem do Rzymu w końcu metrem na miejsce zakwaterowania. Zaczeliśmy przed 6 rano, a na miejscu byliśmy o 19.00. Powrót w podobnym stylu i czasie. Kwatera też przez AirBNB i też fajna, a nawet najlepsza z trzech w jakich do tej pory byłem (osobna łazienka, czysto/schludnie, dobre wyposażenie kuchni, gospodarz mieszka osobno itp...)

Dzień pierwszy (czyli 9 lutego): całodzienne zwiedzanie muzeum Watyńskiego, rozpoczęte 1,5 godzinnym staniem po bilet. Bilet można kupić przez Internet ale potrzebna jest (podobno) karta kredytowa. My poszliśmy rano, ale i tak był kolejka, wokół której krążą ludzie (o śniadej/ciemnej karnacji zwykle) oferujący wejście bez kolejki za podwójną cenę. Chętnych nie ma zbyt wielu. W pakiecie z muzeum jest też zwiedzanie kaplicy Sykstyńskiej i bazyliki św. Piotra. Muzeum oczywiście należy bezwzględnie odwiedzić.

Dzień drugi: Rzym Antyczny też całodobowo. Bilet kupiony w kasie pod Koloseum. Też poszliśmy rano i tym razem nie było kolejki, ale jak wychodziliśmy z Koloseum kierując się na Palatyn/Forum Romanum (wspólny bilet), to już kolejka była, a wokół niej ludzie oferujący bilety (za większą cenę oczywiście). Tego dnia daliśmy ognia: 20 km per pedes...

Dzień trzeci: Do południa zwiedzanie tego co zostało do obejrzenia (główny punkt Termy Karakalli -- zdecydowanie warto) a potem obiad i jazda na stadion Olimpijski, na mecz rugby Włochy-Irlandia. Mecz zaczynał się o 15:30 ale woleliśmy pojechać z wyprzedzeniem żeby się nie spóźnić, jak coś pójdzie nie tak. Poza tym chcieliśmy poczuć atmosferę przed meczem/obejrzeć kibiców gromadzących się przed stadionem. Mecz super: 50 tysięcy widzówm, w tym tysiące Irlandczyków. Wynik 63:10 dla Irlandii BTW.

Dla tych co nie wiedzą: kibice Rugby się nie biją, a wręcz przeciwnie--się lubią. Agresywny kibic Rugby jest uważany przez innych za osobnika nienormalnego (jak chcesz się bić, to zapisz się do amatorskiej drużyny rugby i bij się wtedy (tj. na boisku) ile chcesz, po co na ulicach/trybunach?) Tym m.in. Rugby różni się zdecydowanie od patologicznej części kibiców piłki kopanej.

Dzień czwarty: powrót z Rzymu. Samolot był o 15:30 więc kilka godzin jeszcze połaziliśmy, zwiedzając głównie kościoły. W domu byliśmy już 13.02, bo TLK się spóźnił 30min (miał być planowo 23:36 a był kilka minut po północy).

W Rzymie (podobnie jak w Mediolanie) przed ważniejszymi obiektami stoją patrole wojska z długą bronią. Wejście do wybranych obiektów (np. Muzeum Watykańskie, Koloseum, kościół św. Jana na Lateranie) jest dodatkowo zabezpieczone bramkami bezpieczeństwa (tak jak na lotnisku). Te bramki są uciążliwe, zwłaszcza jak się ma na sobie dużo elektroniki.

Jakby ktoś chciał mieszkać tam gdzie my (szczerze mogę polecić), to kwatera jest pod adresem Via Britannia 31. .

url | Thu, 16/02/2017 09:36 | tagi: , , , ,
Moja lista rekomendowanych książek na temat Holokaustu

Żeby nie było że mam fiksację i żem Germanofob (ci co przeczytali poprzedni wpis mogli nabrać takich podejrzeń), lista książek na pasjonujący mnie temat 2WŚ/Holokaustu:

Raul Hilberg: Sprawcy, Ofiary, Świadkowie. Zagłada Żydów 1933--1945 (tłumaczenie J. Giebułtowski) Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN/Cyklady, Warszawa 2006;

Raul Hilberg: Pamięć i polityka. Droga historyka Zagłady (tłumaczenie J. Giebułtowski) Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN/wydawnictwo Cyklady, Warszawa 2006;

Christopher R. Browning: The origins of the Final Solution. The evolution of the Nazi Jewish Policy, September 1939--March 1942, University of Nebrasca Press; Polskie tłumaczenie: Geneza ostatecznego rozwiązania. Ewolucja nazistowskiej polityki wobec Żydów. Wrzesień 1939--marzec 1942 Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2013;

Christopher R. Browning: Zwykli ludzie. 101. Policyjny Batalion Rezerwy i ostateczne rozwiązanie w Polsce Bellona 200 (nie do dostania nawet na Allegro!);

Christopher R. Browning: Pamięć przetrwania. Nazistowski obóz pracy oczami więźniów Czarne 2012;

Isabel Heinemann: Rasa, ziemia, niemiecka krew. Główny Urząd Rasy i Osadnictwa SS i nowy porządek rasowy Europy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, Gdańsk 2014;

Nikolaus Wachsmann: Historia nazistowskich obozów koncentracyjnych Świat Książki 2016;

Ulrich Herbert: Werner Best. Studium biograficzne (tł. Magdalena Kurkowska) Wiedza Powszechna, Warszawa 2007

Wszystkie powyższe są świetne. Dwaj pierwsi autorzy to Amerykanie (well, Hilberg to Austriacki Żyd, a do USA trafił po tym jak po Anslussie Austrii rodzina wyjechała do Ameryki); Heinemann i Wachsmann są młodymi (oboje urodzeni w 1971 r) a Herbert nieco starszym (ur. 1951 r) historykami Niemieckimi piszącymi uczciwe książki na temat swojej trudnej historii (i dlatego nie jestem Germanofobem a wręcz przeciwnie).

Na liście nie ma żadnych Grosów, Libionek czy innych Danieli Goldhagenów (czytaliście coś ww.? No to zmarnowaliście czas). Arendt z jej bestsellerem o Eichmannie też nie ma (wg. Hilberga zżynała od niego i faktycznie jak się przeczyta SOŚ -- która została napisana wcześniej -- to książka Arendt niewiele wnosi, jeżeli coś w ogóle). Nb teza Arendt iż każdy może być masowym mordercą (banalność zła) jest moim zdaniem (i nie tylko moim) fałszywa: pierdoły i lenie nie mogą, a takich jest większość. Eichmann wcale nie był zwykły--był utalentowanym zarządcą, do tego niezwykle pracowitym. Można co innego zauważyć, że osobnik jest wybitnym fachowcem (w pewnej dziedzinie) a tak w ogóle jest debilem-- coś jak mentor Arendt, wybitny filozof, ale zadeklarowany nazista Martin Heidegger.

url | Fri, 27/01/2017 05:22 | tagi: , , , , ,
Polskie obozy zagłady

Niemcy od lat bezczelnie promują w mediach zwrot polskie obozy śmierci/zagłady. Jak im się powie, że to bzdura to oni na to że to skrót myślowy. Wiadomo że nie, bo co to za "polski obóz" Auschwitz, w którym zginęło 150 tys Polaków a literalnie żaden organizator/nadzorca z Polską nie miał nic wspólnego, a z Trzecią Rzeszą (czyli współcześnie z RFN oraz Austrią; w świetle prawa międzynarodowego oczywiście)-- wszystko.

Były więzień niemieckiego obozu Auschwitz Karol Tendera wystąpił z pozwem przeciwko ZDF w związku z jej internetowymi publikacjami zawierającymi określenie polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz. a 22 grudnia 2016 r. krakowski Sąd Apelacyjny wydał prawomocny wyrok, na mocy którego ZDF powinna przeprosić Tenderę za użycie tych sformułowań i opublikować na swojej głównej stronie internetowej przeprosiny. Te ukazały się zaraz po ogłoszeniu wyroku, tyle, że według p. Tendery nie spełniały wymogów (z tego co mi się wydaje nie były na przykład zamieszczone na głównej stronie). W rezultacie tzw. polscy internauci zainicjowali zmasowaną akcję polegającą na publikowaniu w różnych mediach społecznościowych wpisów informujących o prawdziwym przebiegu wydarzeń.

No to ja się też dołączam do akcji na mój skromny, uczciwy sposób jak mawiał elektryk Hagen w powieści Das Boot (Lothar-Gunther Buchheim, s.148, tł. Adam Kaska, Bellona 2009).

Jak już jestem przy głosie to wyjaśniam, że specyfiką 3Rz był labirynt urzędów, z których każdy miał własne obozy. Obozy koncentracyjne, których pierwotną funkcją nie było masowe mordowanie, ale zastraszanie/izolowanie (KL) podpadały pod (WVHA). Obozy zagłady powstały w  wyłączntm celu sprawnego zamordowania niechcianej społeczności żydowskiej, a organizował je właściwy dla terytorium gdzie powstały (wyższy) dowódca SS i Policji (SSPF/HSSPF) czyli SSPF Globocnik (Lublin), któremu podlegały Treblinka/Sobibór/Bełżec oraz SSPF Koppe (Poznań) ze swoim Kulmhofem. BTW Koppe, którego Kulmhof było pionierską instalacją spokojnie dożył do 1975 r. w eNeRFju, a nie w żadnej tam Argentynie (cf. Wilhelm Koppe) co jest wśród niemieckich zbrodniarzy regułą, a nie wyjątkiem. Globocnik (Austriak nie Niemiec) niepotrzebnie popełnił samobójstwo--też by się pewnie wymigał... Ciekawostką jest, że nie było formalnej współpracy czy koordynacji pomiędzy WVHA a SSPF (co by świadczyło że nie było mitycznego master planu w temacie zagłady Żydów; była ogólna idea że mają zniknąć z 3Rz i improwizowana realizacja: każdy zainteresowany urząd działał jak umiał), a ofiary dostarczał jeszcze inny urząd -- RSHA/Eichmann -- (ah ta wspaniała Niemiecka koordynacja).

IPN opublikował mapkę niemieckich obozów zagłady/KL, na której na czerwono są KL a na czarno obozy zagłady (oryginał tutaj). Auschwitz/Birkenau/Majdanek formalnie były KL i podpadały pod WVHA, to że są na czarno wynika z faktu że były "wielofunkcyjne"... Podobnie wielofunkcyjne były Stutthof i Mathausen (formalnie KL) -- miały komory gazowe, w których mordowano ludzi -- ale nie są na czarno na mapie zapewne dlatego, że robiono to na mniejszą skalę niż w tych bardziej znanych z tego procederu...

Tak przy okazji: Niemiecka Gazeta dla Polaków Tomasza Lisa uważała w związku z "aferą ZDF" -- zupełnie przypadkowo zapewne -- za celowe przypomnieć o obozach na Śląsku zakładanych przez NKWD i polskich komunistycznych kolaborantów bezpośrednio po wojnie (kiedy Polskę można z całą pewnością uważać za kraj okupowany przez wrogie mocarstwo a zarządzany przez zainstalowany przez to mocarstwo rząd złożony z renegatów) typu kapitan Morel (mimo, że to tylko jeden awans -- nie mylić z majorem Szechterem, bo się autorytet zdenerwuje), określając je -- a jakże -- mianem "polskie".

Abstract for non-Polish readers

German public television station ZDF called the German concentration camps at Auschwitz and Majdanek/Lublin as "Polish death camps". For this action ZDF was sued by former Auschwitz prisoner Mr. Karol Tender and lost that case in court. The court ordered ZDF to publish an apology on their main page and to leave it visible for 30 days.

ZDF published required apology very discreetly, at the very bottom of their website with the title Karol Tenders Apology. It is visible only upon clicking the title. For this reason Polish Internet community declared (propaganda) war on ZDF on this issue (look for #GermanDeathCamps hashtag).

url | Wed, 25/01/2017 17:23 | tagi: , , , , ,
Minął rok obrony demokracji w PL

Rok zleciał na obronie demokracji, wypada podsumować.

Przyglądam się temu całemu KODowi z pewną ciekawością, ale bez specjalnego zdumienia. Z punktu widzenia motywacji uczestników można ich podzielić na następujące kategorie (IMHO oczywiście):

1) #Zafixowani: hejterzy (zwykle nie potrafią się do tego przyznać) zafiksowani na Kościele Katolickim/PiS/Kaczyńskim (PISofobia), dla nich KOD to sposób na przyjemne spędzania wolnego czasu w gronie im podobnych (stąd manifestacja KOD mało przypominają protesty -- wszyscy wiecznie uśmiechnięci);

2) #ŁowcyJeleni: politycy byłej władzy lub aspirujący do niej, media/celebryci przez kasę związani z poprzednią władzą np. GW/Polityka/Newsweek. Także różnej maści kombinatorzy starający się zarobić oferując różne usługi dużej grupie naiwnych/z problemami psychicznymi (co nie oznacza choroby--PISofobia nie jest chorobą, podobnie jak inne fobie) ludzi.

3) #Durnie: autentycznie przekonani, że Polska po wyborach 2015 obrała kurs na dyktaturę/faszyzm/demokraturę itp...; Zaczynają rozmowę Nie wolno pozwolić na demontaż państwa lub podobnym tekstem.

4) #Inni: wszyscy pozostali (w tym ludzie, którzy wydają się niezrównoważeni psychicznie i/lub funkcjonariusze stosownych służb).

Liczebność poszczególnych grup oceniam jak w powyższej wyliczance, przy czym czy #zafiksowani są liczniejsi niż #łowcyjeleni czy odwrotnie, to już nie jestem pewien. Do tego kategorie #1 oraz #3 niekoniecznie są rozłączne. Działania grup 1 oraz 2 oceniam jako racjonalne, grupy 3 jako nieracjonalne (stąd pejoratywne #durnie), zaś z grupą 4 jest pod tym względem różnie (niezrównoważeni są z definicji nieracjonalni; no a ci z służb cóż--chodzą do roboty po prostu).

Nawiasem ze znanych mi 2 osób (osobiście, nie z TV), zaangażowanych w tzw. obronę demokracji, jeden pasuje mi do kategorii #1 a drugi niestety do #3.

PS: ten tekst powstał jakieś dwa tygodnie temu. W tzw. międzyczasie lider ww. Komitetu dokonał tzw. samozaorania, ale to nie zmienia mojej klasyfikacji: Mateusz Kijowski (kategoria #2, aspirujący do koryta/łowca jeleni, ale niegramotny-amator więc game-over)

url | Fri, 06/01/2017 06:27 | tagi: , , ,
Paradoks postępaka


Widzę w Internetach dużo kuriozalnych wpisów, w tym a zwłaszcza popełnionych przez ludzi deklarujących tzw. postępowe poglądy (przykłady z niejakiego pana Wimmera -- dumnie przyznającego się do bycia (de)funkcyjnym członkiem tzw. Komitetu Obrony Demokracji -- w załączeniu).

Zrekapitulujmy zatem fakty:

#1: 25 grudnia 2016 wojskowy samolot transportowy lecący z podmoskiewskiego lotniska wojskowego Czkałowski do bazy lotniczej Hmejmim/Latakia (Syria) na noworoczne występy dla rosyjskich żołnierzy rozbija się niedaleko Soczi/Krym ok. 5.30 (czasu lokalnego/ 3.30 polskiego). Nikt nie ocalał. Giną m.in. żołnierze propagandowego oddziału Armii Czerwonej znanego pod nazwą Chór Aleksandrowa. Odział leciał zapewne wesprzeć morale (nadwątlone z całą pewnością mordowaniem kobiet i dzieci--można by sądzić po tym co piszą/nadają postępowe media na całym świecie, i nie tylko postępowe w tym wypadku BTW) rosyjskich lotników, więc chyba dobrze że nie doleciał? Niskie morale--więcej kobiet, dzieci i szpitali dziecięcych ocaleje...

#2: po serii porażek (Brexit, Trump itp.) postępacy znaleźli sobie nowego czarnego luda i nowe tłumaczenie (aka teoria spiskowa) czemu od pewnego czasu biorą spektakularnie/regularnie w djupę: niezwykle skuteczną ruską propagandę (#RuskiTroll, dawniej #CzarnaWołga). Powtórzę: skoro niezwykle niebezpieczni, bo skuteczni funkcjonariusze tej propagandy polegli, no to chyba dobrze. Oczywiście jak ginie człowiek itp, no ale na wojnie żołnierze giną--taka jest logika wojny: my albo oni, więc lepiej, że oni a nie my...

#konkluzja: nie zaraz, wielka strata dla kultury, ojej jaka tragedia. Nie-po-we-to-wana.

PS: i jeszcze kuriozalna ale i charakterystyczna dla tej grupy ludzi dyskusja po oświadczeniu p. Chabika, w tym tzw. miażdżący argument gimbazy: czy po Einsteinie też nie należało płakać, bo pracując przy bombie A był złym człowiekiem (sic!). Ach ci IYI (Intelectual Yet Idiot), może i był, ale pracował dla nas, a nie dla 3-ciej Rzeszy idioto.

url | Tue, 27/12/2016 06:24 | tagi: , , , ,
Instalowanie skype w Fedora Linux

W zasadzie nie używam ale Elka chciała, w sumie też nie wiadomo po co. Okazało się że działa bezproblemowo, nie licząc problemu polegającego na blokowaniu ekranu logowania komunikatem o rzekomym błędzie nieprawidłowego adresu email (program nie czeka na wpisanie kompletnego emaila, tylko wyświetla okno z tekstem o błędzie i ni-chu-chu pozbyć się tego okna).

Skopiowane z tej strony.

## Doinstalowanie ew. brakujących zależności:
yum install alsa-lib.i686 fontconfig.i686 freetype.i686 \
  glib2.i686 libSM.i686 libXScrnSaver.i686 libXi.i686 \
  libXrandr.i686 libXrender.i686 libXv.i686 libstdc++.i686 \
  pulseaudio-libs.i686 qt.i686 qt-x11.i686 zlib.i686 qtwebkit.i686

## Ściągnięcie skype:
wget --trust-server-names http://www.skype.com/go/getskype-linux-dynamic

mkdir /opt/skype
tar xvf skype-4.3* -C /opt/skype --strip-components=1

## Link skype.desktop ##
ln -s /opt/skype/skype.desktop /usr/share/applications/skype.desktop

## Link icons (copy and paste all rows at once) ##
## Thank you Andrej Podzimek for this code and idea ##
for icon in /opt/skype/icons/*; do
ressuffix="${icon##*_}"
res="${ressuffix%%.*}"
ln -s "$icon" /usr/share/icons/hicolor/"$res"/apps/skype.png
done

## Update gtk icon cache (needed at least Gnome/GTK envorinments) ##
gtk-update-icon-cache /usr/share/icons/hicolor

## Create empty /usr/bin/skype file and set permissions ##
touch /usr/bin/skype
chmod 755 /usr/bin/skype

Teraz należy na przykład stworzyć plik skype w katalogu /usr/local/bin:

#!/bin/sh
export SKYPE_HOME="/opt/skype"
 
$SKYPE_HOME/skype --resources=$SKYPE_HOME $*

I to wszystko.

url | Thu, 22/12/2016 04:52 | tagi: , ,
Moje placki z dyni i ziemniaków


Już się chwaliłem, że jestem wielkim fanem dyni. Potrafię zrobić zupę, placki a nawet ciasto (opisane w innym wpisie na tym blogu). No i zapiec w piekarniku:-) Jak wszystkie dania z dyni, które potrafię wykonać, placki są bardzo proste w przygotowaniu. Składniki:

200 g utartej na tarce dyni

200 g utartych na tarce ziemniaków (waga po odlaniu wody)

50 g cebuli (drobno posiekanej/utartej na tarce)

1 jajko (60 g)

20 g mąki tortowej

Ponadto: zielona pietruszka/szczypiorek (co kto woli), zioła (oregano/prowansalskie). Ja robię placki na ostro (jak robię dla siebie): dodaję ostrą paprykę i dużo pieprzu.

Wszystko należy wymieszać na jednolitą masę, która powinna być w miarę sucha (inaczej będzie problem z usmażeniem). Smażę na minimalnej ilości tłuszczu. Placki dają się smażyć i nie przywierają nawet jak cały olej wsiąkł we wcześniej usmażone i patelnia jest (prawie) sucha.

W tę niedzielę przygotowałem 6 powyższych porcji na okoliczność obiadu z teściową/teściem plus rodzina szwagierki, co dało 6 x 40 = 2,4kg tartej dyni i kartofli. Nie było łatwo ale dałem radę; zresztą okazało się, że grubo przesadziłem i pół placków zostało. Do placków był łosoś pieczony w piekarniku, a na deser ciasto z dyni (do tego była jeszcze zupa rybna, ale kupiona nie własnej roboty).

url | Wed, 21/12/2016 06:22 | tagi: , ,